Przygotowania do podróży

Dziś zaczynam bloga z zamierzonej podróży, choć decyzję o wzięciu udziału w wolontariacie podjęłam dwa lata temu. Przygotowywałyśmy się wtedy z Alką do podróży jesiennej na Lampeduzę, w kwietniu 2011 zarezerwowałyśmy noclegi na kampingu La Roccia, zapłaciłyśmy zaliczkę, a w maju dowiedziałam się, że Legambiente - Liga Ochrony Środowiska - organizuje na Lampeduzie obozy wolontariackie, mające na celu ochronę rezerwatu żółwi wodnych na plaży Isola dei Conigli.

Opublikowano: 20 kwiecień 2013
Odsłony: 172

Nie wiem jeszcze kiedy dokładnie zaczyna się obóz, prawdopodobnie około 1 lipca. Nie mogę więc jeszcze nic zarezerwować ani kupić biletów, jednak ramowy plan podróży mam w głowie już od pewnego czasu:

Opublikowano: 20 kwiecień 2013
Odsłony: 207

Jak widać, to wszystko jest tak na oko... Zwykle na 2 miesiące przed wyjazdem miałam bilety, dokładny plan podróży i rezerwacje. Teraz jestem uzależniona od tego, kiedy Legambiente poda informacje na temat terminu obozów. Kontaktowałam się z nimi ostatnio, i w zasadzie mogę być pewna, że zostanę przyjęta, choć będę musiała przejść rozmowę kwalifikującą przez telefon. Uprzedzono mnie, że nie jest lekko:

Opublikowano: 20 kwiecień 2013
Odsłony: 159

Wczoraj przeczytałam gdzieś w necie (tylko nie mogę znaleźć gdzie), że Vulcanelli w Macalube są szczególnie sugestywne nocą. Nawet nie czytałam dalej, i nie pamiętam, co się tam nocą dzieje, ale pomyślałam - a jak ja to mogę zobaczyć nocą, skoro autobus z pewnością będzie po południu... I przyszło mi do głowy, żeby poszukać B&B w Aragonie, żeby być dwa kroki od tych wulkaników... No i znalazłam!

Opublikowano: 21 kwiecień 2013
Odsłony: 176

Dostałam odpowiedź - bardzo miłą - z B&B Macalube w Aragonie. Prawie napewno się zdecyduję tam zatrzymać, muszę tylko jeszcze poczekać na te nieszczęsne daty. Jeśli nie będzie za późno na rezerwację, będę miała maleńki (a po co mi duży?!) pokoik w domku na drodze prowadzącej do Macalube...

Wczoraj zrobiłam sobie plan podróży z datami, zakładając, że obóz zaczyna się 1 lipca. Jestem uzależniona od daty rozpoczęcia obozu oraz do dni kursowania Ryanair (poniedziałek i piątek). Nie jest to takie łatwe do zaplanowania... Jeśli obóz zacznie się później, jak w zeszłym roku, będę musiała skrócić pobyt w San Vito albo w Agrigento. Ale będę o tym myśleć później.

Jakieś dziwne sprawy jeśli chodzi o rozkłady jazdy - bilety - na prom i na samolot z Lampeduzy do Palermo. Na stronie Siremar zniknęły ceny biletów, a z rozkładu samolotów zniknęły samoloty w lipcu... Pewnie zmieniają rozkłady...

Opublikowano: 25 kwiecień 2013
Odsłony: 171

Krótki film o rezerwacie przyrody Macalube di Aragona - tam będę!!!

Opublikowano: 25 kwiecień 2013
Odsłony: 188

Od dłuższego czasu wpadałam w coraz większy stres, bo jakąkolwiek opcję biletu na promie wybierałam pozorując rezerwację na Siremar.it, za każdym razem wychodziła mi cena 0 Euro. Artur z Italia by Natalia, stwierdzając, że wszystko działa dobrze, zmusił mnie do myslenia - okazało się, że przy wyborze opcji biletu na promie wybierałam:

- uomo/donna - DONNA (kobieta), i potem rodzaj miejsca, nie patrząc, że następne pole mówi infante 0-3 anni (NIEMOWLĘ 0-3 lata)! Dlatego cena wychodziła 0 Euro! Trzeba wybrać ADULTO - dorosły, chyba że się jest niemowlakiem! I tu moja absurdalna radość - nareszcie cena wynosi nie 0 euro tylko 56 euro za miejsce sypialne na pokładzie! ;)

Opublikowano: 30 kwiecień 2013
Odsłony: 178

OK, rozgryzłam Siremar, to teraz przyszła pora na Ryanair - moje testowanie biletów (kupić nie mogę bo wciąż nie znam dnia ni godziny) wygląda wciąż tak samo: bilet tam - jest, i cena spada. Dzisiaj cena na 24 czerwca, kiedy prawdopodobnie wyruszę wynosi ok 100 zł (bez walizki, którą wziąć muszę), co daje 220 zł z walizką, ew. może być ;) Ale za to z powrotem - zero możliwości! Nie ma lotów? W czerwcu pokazuje jakiś lot za euro, a w lipcu - nic. Coś robię źle? Podpadłam?

Opublikowano: 30 kwiecień 2013
Odsłony: 186

Pojawiły się loty powrotne w lipcu! Co prawda dwa razy droższe niż w czerwcu, ale wszystko razem taniej niż pokazywało parę miesięcy temu... Może ten lipiec stanieje jeszcze, choć... wątpię. Ja i tak wciąż muszę czekać, więc spokojnie... ;)

Opublikowano: 04 maj 2013
Odsłony: 222

Kontrolowałam co parę godzin stronę Legambiente i doczekałam się!!! Podali daty obozów, i już wiem, że mój turnus zaczyna się 3-go lipca. Będę miała teraz trochę główkowania, bo to mi nieco wywala mój plan, który zakładał turnus od 1 lipca. Zmieniła się też cena obozu i to niemało, bo o połowę... Teraz jest to 150 euro. Przypuszczałam, ze tak się stanie i ta zmiana, choć bolesna, nie jest w stanie mnie odstraszyć! No, teraz się zacznie już planowanie na poważnie, w głowie mi się kręci!!!

Opublikowano: 08 maj 2013
Odsłony: 194

Prom z Agrigento płynie na Lampeduzę nocą. Wypływa o północy i o 9.30 jest na Lampeduzie. Ale wcześniej, o 7 rano jest na Linozie. No i nie mogę wobec tego faktu przejść obojętnie...

Czyli, taka mała zmiana planu, tym bardziej, że obóz zaczyna się 2 dni później niż początkowo planowałam, ale nie mogę polecieć późniejszym samolotem, bo następny jest 4 dni później, i nie zrealizowałabym mojego planu. A więc mam dwa dni w zapasie przed Lampeduzą...

Wypłynę promem dzień albo dwa wcześniej, i wysiądę na Linozie. Tam przenocuję jedną, albo dwie noce, i rano 3-go lipca wodolotem popłynę na Lampeduzę. Będę raptem 10 minut później niż przypływa prom, a zapłacę jakieś 10 euro więcej. Za to spędzę spokojne godziny, a może dwa dni na Linozie... Z pewnoscią będzie masa chodzenia... Na wycieczce łodzią już byłam, busikiem też. Może wejdę na wulkany, może popłynę na jakąś wycieczkę łodzią, może ... nie wiem.

I na koniec, to co najmilsze: napisałam na Linozę zapytanie o noclegi. Bo czy jedna, czy dwie noce, to zależy głównie od ceny. Na Linozie nie ma hoteli ani B&B, są prywatne kwatery. Jeśli będzie niedrogo, zatrzymam się dwie noce. Odpowiedział mi jeden z braci Errera, nie wiem który, bo nie podpisał. Napisał, że mnie pamięta, i pamięta też o tej mojej stronie... (tych braci jest kilku, z jednym byłam na wycieczce łodzią, z drugim - busikiem, gadaliśmy też, również o mojej stronie - ale że mnie pamięta - jak miło!). Obiecał się dowiedzieć o nocleg, nie powinno być z tym problemów, napisał. A ja urosłam w dumę, na Linozie ktoś mnie pamięta!

Opublikowano: 30 maj 2013
Odsłony: 186

Nienawidzę dzwonić! A na obóz można się zapisać tylko telefonicznie... Wszyscy chyba dzwonią jak szaleni, bo od rana jest cały czas zajęte...

Godzina później - zrobione!!! Czyli, kości zostały rzucone!

No i po drugie, wczoraj drastycznie wzrosła cena biletu powrotnego z Trapani do Warszawy... Rano jeszcze było 240 zł, a wieczorem już 350 (bez walizki, w jedną stronę). Bilet tam jest cały czas OK, ale ten powrót... I sama nie wiem co robić, kupić szybko, bo wzrośnie jeszcze, czy poczekać, bo może cena spadnie?

Opublikowano: 31 maj 2013
Odsłony: 163

Start 24 czerwca - Warszawa - Trapani - San Vito Lo Capo (Castelluzzo) - Aragona (Agrigento, Scala dei Turchi, Vulcanelli di Macalube) - Linosa - Lampedusa - Palermo - Ustica - Trapani - Warszawa - meta 15 lipca.

Oto mapa podróży:

Mapa

Opublikowano: 31 maj 2013
Odsłony: 182

Dziś od rana działam! Zapłaciłam za obóz (150 E). Uwaga uwaga, ta suma nie jest zwracana w przypadku rezygnacji!!! Jest traktowana jako wpłata na Legambiente... Kupiłam bilet z Warszawy do Trapani na 24 czerwca w miarę korzystnej cenie (z walizką i ubezpieczeniem zapłaciłam 294 zł.

Gorzej z powrotem, bo sam bilet bez walizki i dodatków kosztuje w tej chwili 350 zł. Ania mnie namawia, żeby poczekać, ale chyba nie poczekam dłużej niż do poniedziałku, bo boję się, że cena jeszcze bardziej podskoczy (w piątek od rana do wieczora cena wzrosła o 100 zł...).

Opublikowano: 01 czerwiec 2013
Odsłony: 174

Sprawdziłam - na sugestię Alki - loty z Trapani do innych miast w Polsce, i okazało się, że jeśli zamiast do Warszawy 15 lipca wrócę do Krakowa dzien później, zaoszczędzę ... 50 euro!!! Jest o czym myśleć, to nie dwa złote! Co prawda jaka to frajda wrócić szybko do domu, ale ...

Muszę tę sprawę przemyśleć, nie chcę działać pochopnie, ale ten pomysł zakiełkował. Mogłabym wrócić z Krakowa nocnym autobusem za 25 zł, lub gdzieś przenocować (ale gdzie...?) i wyruszyć następnego dnia w południe... Z jednej strony moja podróż sama z siebie jest wyjątkowo długa i to mnie niepokoi (no bo czy wszystko w domu będzie OK przez ten czas...?) więc boję się ją jeszcze bardziej wydłużać, ale z drugiej strony to tylko jeden dzień, no może półtora...

Biorąc pod uwagę, że "za zasługi" mam w Trapani gdzie się zatrzymać za darmo, chyba się zdecyduję, ale na spokojnie...

Opublikowano: 02 czerwiec 2013
Odsłony: 208

Decyzja została podjęta, bilety kupione! A wszystko dzięki Ani (Cogito) - podjęła się odebrać mnie w Krakowie z lotniska, przenocować, a następnie wsadzić do Polskiego Busu w kierunku domu! Dzięki temu zyskuję jeden dodatkowy dzien w podróży - w Trapani, do domu zjadę dwa dni później niż było w planie, wydam o 50 euro mniej. Autobus kosztuje całe 11 złotych! A dodatkowo - poznam Anię, nagadamy się, będzie pierwszą osobą, którą zarzucę opowiadaniami!

Aniu, jesteś wielka!!!

Opublikowano: 02 czerwiec 2013
Odsłony: 180

Dziś obudziły mnie hałasy na ulicy o wpół do szóstej. I teraz ledwo żyję z niewyspania. A co to ma do Sycylii? A no ma... Bo tak sobie myślę, co ja narobiłam, jak ja to przeżyję... Ten mój wyjazd to normalnie survival!

Bo po pierwsze, przecież wiem, że jak nie śpię, to nie żyję! I nie ma mowy o tym, żeby odespać w dzień, nie w moim przypadku! Umieram do wieczora... A tam będę spać w pokoju pełnym ludzi, to raz. Ludzi to nic, ale to Włosi, którzy uwielbiają się bawić, chodzą spać nad ranem... A ja nie potrafię spać jak mucha lata! A przecież od 8 rano trzeba będzie być na posterunku, więc pobudka - o której? Pewnie będą kolejki do mycia... A to jeszcze nic, bo najgorsze to te nocne dyżury... Perspektywa  dyżurów nocnych mnie po prostu paraliżuje...

A po drugie, gdzie ja się pcham, w te upały! Przecież 25 stopni to dla mnie już za dużo!

Wiem, wiem, zaraz mnie będziecie pocieszać, że dam radę. Ja wiem, że dam! Przetrwam ten survival! Muszę! Mówię sobie - no tak, na Lampeduzie będę TYLKO dziewięć nocy, to szybko minie i  zamiast liczyć czas do wyjazdu zaczynam liczyć czas do powrotu do domu, kiedy będzie PO WSZYSTKIM ;)

Co mi odbiło, żeby tam się pchać latem! Mówię sobie - następny wyjazd za rok - JESIENIĄ, obowiązkowo! Nigdy więcej latem! Ale najpierw trzeba będzie zjeść tę żabę... wypić to piwo ...

Opublikowano: 11 czerwiec 2013
Odsłony: 236

Czas się tak kurczy, że nie mam czasu się bać... W związku z czym kurczy się też lista rzeczy do kupienia i załatwienia:

  • Ostatni bilet dziś kupiony - Darwin Lines z Lampeduzy do Palermo.
  • Karta EKUZ dziś przyszla, i wreszcie się zlitowali - mam ją przyznaną na 5 lat!!!
  • A teraz coś strasznie ważnego: wreszcie oddałam aparat do czyszczenia i naprawy (chyba wynik działania oparów siarki na Vulcano...). To był ostatni moment, żeby zdążyć przed wyjazdem!
  • Kupiłam nową, lekką maskę (wypróbowałam na basenie i jest bosko!) i SUCHĄ fajkę do snorkelingu!
  • Komplet nowych akumulatorków i kartę do aparatu podwodnego (kupionego kilka miesięcy temu i wypróbowanego w akwarium ;) - żeby mi się czasem bateria nie wyczerpała jak będę na dnie ;)
  • Czapka z daszkiem, sandały, parę najlżejszych możliwych ciuchów,
  • oczywiście masa załatwiania spraw domowych, w tym szczepienie psa Woolika... 
  • KAPELUSZ!!! (będę damą!) :)
  • (cdn)
Opublikowano: 12 czerwiec 2013
Odsłony: 190

Przygotowania powolutku zmierzają do końca. Dziś na basenie wypróbowałam nową fajkę do snorkelingu - po eoliańskich doświadczeniach tym razem wynik jest bardzo pozytywny: tamta fajka bez przerwy zanurzała się w wodzie i nabierała wody, skutkiem czego wciąż się topiłam ;). Ta fajka po pierwsze ma doskonałe mocowanie, a po drugie, jest to tak zwana sucha fajka - ma dwa zawory i nie nabiera wody wcale. Wbrew moim obawom okazało się, że pływanie z fajką jest bardzo łatwe, po prostu, pływam z twarzą pod wodą i normalnie oddycham!

A że nowa maska okazała się już wcześniej strzałem w dziesiątkę - od teraz na basenie pływam tylko w masce! Teraz maska i fajka, wypłukane, umyte suszą się przed spakowaniem...

Zaopatrzyłam się też w pendriva (po zeszłorocznych problemach komputerowo-internetowych), dodatkową kartę pamięci, jak również w ... modny kapelusz przeciwsłoneczny, tudzież przeciwsłoneczne okulary! Jeszcze tylko ubezpieczenie i mogę wyruszać!

Opublikowano: 21 czerwiec 2013
Odsłony: 161

Tym razem bez niepotrzebnej histerii dotarłam do momentu 24 godziny przed...

Zakupy dla rodziny na trzy tygodnie zrobione, kilka obiadów zamrożonych (w tym PENNE ALLA NORMA, specialita siciliana ;) pies zaszczepiony, pomidory przywiązane do słupków, cukinie podlane (hm, same się podlały). Walizka pełna. Wszelkie adresy, kontakty, maile itp wydrukowane.

Opublikowano: 23 czerwiec 2013
Odsłony: 169

No, to zaczynam się denerwować: no bo raz, że moja walizka jakoś dziwnie przekroczyła 15 kg, a przecież nie wzięłam dużo - czy czasami wcześniej limit nie wynosił 20 kg??? Gorączkowo przepakowuję, ale naprawdę wzięłam tylko to co niezbędne!

Po drugie nieopatrznie zgodziłam się, żeby Maciek pojechał na zakupy (samochodem) no i długo jakoś nie wracał, więc w środku zaczęłam wrzeć. Ale już jest i próbuję się uspokoić.

Nie ma co gadać, to się zaczyna dziać. A więc już nie gadam, kończę pakowanie, może coś mi się uda z walizki wyrzucić?!?

Opublikowano: 24 czerwiec 2013
Odsłony: 200