Dzień 11 - pada, a ja wybieram się do Amalfi...

W nocy lało, rano padało, potem się rozjaśniło, teraz znów pada, a ja chciałam niedługo wychodzić na pociąg do Sorrento... Prognozy mówią, że w Sorrento i w Amalfi w okolicy południa ma być już ładnie, i jutro bardzo ładnie, ale po pierwsze, nie chciałabym jechać autobusem przez te cudne widoki nie tylko podczas deszczu, ale też bez słonka, a po drugie, mozolnie dobieram rzeczy, które mam ze sobą wziąć na te dwa dni z nocowaniem w hotelu i nie chcę brać kurtki przeciwdeszczowej, bo ją potem będę musiała cały czas tachać ze sobą... No ale jak tu dojść do kolejki w deszczu bez kurtki? No więc mam główkowanie, czy jechać wcześniej czy może odpuścić pociag o 10 i pojechać o wpół do jedenastej? Z drugiej strony... szkoda... No i nie wiem, zobaczę co będzie za jakieś piętnaście minut, wtedy musiałabym wyjść na pierwszy pociąg...

Plan jest taki: jadę Circumvesuviana do Sorrento, stamtąd odjeżdżają autobusy SitaSud przez Positano do Amalfi. Tam wysiądę, pokręcę się trochę i stamtąd chciałabym najpierw pojechać do Ravello autobusem. Z Ravello być może zejdę piechotą, no bo w dół łatwiej niż w góre :) Potem muszę dostać sie do Minori, chyba że z Ravello da się tam zejść. W Minori mam zarezerwowany pokój w hotelu. Cały czas planowałam, że pojawię się tam pod wieczór, o bo potrzebny mi był nocleg, właściwie to wczoraj przyszło mi do głowy, że mogłabym tam się zameldować wcześniej, zostawić rzeczy i pół dnia mieć na zwiedzanie okolic. Wzięłam ze sobą nawet rzeczy na wypadek, gdyby udało się popływać! Zobaczymy. Jutro z Minori albo z Amalfi chciałabym statkiem  popłynąć do Positano i tam spędzić czas, potem już autobus do Sorrento, i kto wie, może tam się  pokręcę, super byłby zachód slońca w Sorrento... I na wieczór wracam do domu - potem już sam Neapol :)

No, chyba zaryzykuję i wyjdę teraz :) To do jutra!

on 26 wrzesień 2019
Odsłony: 154

You have no rights to post comments