Teraz tylko parę słów, bo padam na nos. Wstałam dziś o 5.50, a do tego, jak zwykle, nie mogłam spać, bojąc się, że zaśpię. Teraz oczy mi się zamykają strasznie. Do tego ten spacer po Palermo z plecakiem...

Jestem w Castellammare, w bardzo sympatycznym B&B A Mare, mam pokój z łazienką. Prawodpodobnie -bardzo na to liczę - jutro popłynę na wycieczkę łodzią wzdłuż Riserva dello Zingaro. Jeśli nie uda się zebrać odpowiedniej ilości osób, bardzo będę żałować. Po południu poszłam na spacer po Castellammare, ale okazuje się, że tutaj bardzo wcześnie słońce chowa się za wysoką górą, i jeśli się chce robić zdjęcia w mieście, w porcie - trzeba to robić przed południem. Zjadłam ryby z grilla w porcie, w fajnym, super prostym miejscu. A teraz wciąż patrzę na zegarek, czy już można pójść spać... Jeśli coś ze zdjęć wyszło, dodam jutro. Trzymajcie kciuki za wycieczkę! Dobranoc!

Opublikowano: 16 wrzesień 2015
Odsłony: 420

Udało się zorganizować wycieczkę!!! Właściwie, dziś miało jej nie być, bo była wczoraj, zanim przyjechałam, ale kiedy powiedziałam, jak mi szkoda, gospodarze B&B zapisali mnie na listę rezerwową i zaczęli namawiać innych gości. Jeszcze na śniadaniu nie było pewne, czy wycieczka będzie, ale przed chwilą dowiedziałam się, że jest grupa i z pół godziny wyruszamy! Ale super!!!! To jakby moje trzecie podejście do tej wycieczki... W związku z tym na razie znów nie wypróbuję tutejszej plaży ;)

Boję się tylko jednego: aparat znów zaczął fiksować... Jak na razie udaje mi się go zmusić do pracy, ale jakby mi wysiadł właśnie na tej wycieczce, to nie wiem, chyba go wrzucę do wody i sama się utopię z rozpaczy! A więc, proszę o kciuki żeby choć dzisiaj wytrzymał jeszcze!!!

A na razie zdjęcia z mojego B&B A Mare

Opublikowano: 17 wrzesień 2015
Odsłony: 347

Po południu wyszłam z domu znów za późno, żeby zrobić sensowne zdjęcia starego miasta. Ponieważ jutro jadę do Trapani, postanowiłam dowiedzieć się ile czasu idzie się z B&B na przystanek, o której jest autobus i gdzie się kupuje bilet. A więc tak: idzie się 14 minut w górę, tylko że nie ma po co… Bo po pierwsze, bilety na AST kupuje się gdzie indziej, via Garibaldi 93. Rozkładu na przystanku nie ma. No to idę na tę ulicę Garibaldiego, to taka główna, deptak od portu w górę. Jest kiosk (Tabaccaio), pytam o bilet na jutro do Trapani. Pani pyta – autobus, czy pociąg? No patrzcie to tu można w kiosku kupić bilet na pociąg! Mówię, że autobus, no bo nie będę kombinować znów, jak się dostać na dworzec. To który autobus, o 6.00 czy o 6.30? – No jak to, nie ma później? Nie ma… No to pociąg. Pani wypisuje mi godziny odjazdu i sprzedaje bilet. Na dworcu, mówi, nie uda się biletu kupić. Warto wiedzieć, jeśli ktoś to czyta zainteresowany komunikacją w Castellammare. Mówię pani: skomplikowany system, a co jeśli przyjdzie turysta, który nie zna angielskiego? Na to pani: to mu wszystko wytłumaczę po angielsku… No, faktycznie, to nie problem…

Mając bilet idę do portu na granitę. Tego mi dziś było trzeba na koniec dnia… Limone e gelsi, czyli cytrynowo-morwowa...

Opublikowano: 17 wrzesień 2015
Odsłony: 413

Wycieczka fantastyczna! Zaczynając od atmosfery na naszym pontonie - przemiły Maurizio (właściciel B&B A Mare), który bardzo ciekawie opowiadał co mijaliśmy - po włosku i po angielsku, a także nasza siedmioosobowa załoga: para Niemców, para Włochów z Monachium i para Sycylijczyków z okolic Catanii, no i ja - bardzo dobrze czuliśmy się razem, dużo  rozmawialiśmy, żartowaliśmy no i zachwycaliśmy się tym, co dookoła. To nie była, jak myślałam, wycieczka stricte wzdłuż rezerwatu (troszkę żałuję), ale między Castellammare a samym rezerwatem było naprawdę wiele fantastycznych miejsc do zobaczenia, kilka zatok, w których robiliśmy przystanki na pływanie, a nawet była jedna grota, Grotta Azzurra, gdzie wpłynęliśmy ("wpław") i po przebyciu pewnej odległości dalej było widać niebieskie światło przy drugim wyjściu z groty, coś niesamowitego! Miało się chęć tam zanurkować, ale to by nie było chyba bezpieczne.

Potem zatrzymaliśmy się w Faraglioni di Scopello, a potem jeszcze w dwóch zatokach Riserva dello Zingaro, no i potem zawróciliśmy. W jednej z zatoczek Maurizio rozdał  nam pane cunzato (tutejsze kanapki z doskonałego chleba z oliwą, serem, anchois, pomidorem i ziołami). To był dla mnie wyśmienity obiad, tym bardziej, że po następnym przystanku dostałam dokładkę ;) Były też owoce i woda.

Przystanków na pływanie było kilka, chyba cztery czy pięć. Filmowałam, robiłam też zdjęcia podwodne, ryby pływały dookoła mnie, całymi stadami. Woda cudownie przejrzysta, pływało się bosko, a ja po moim kursie nurkowym nie miałam najmniejszych problemów z tym, że mi przecieka maska, wpadałam do wody z łodzi, a raz nawet zapomniałam włożyć fajki do ust zanurzając się, i też bez problemu.

Za to aparat, jak podejrzewałam, zakończył chyba życie... Dokładnie kiedy dopływaliśmy do Scopello... W żaden sposób nie mogłam go zmusić do działania. Moje wielkie szczęście że wzięłam ze sobą na wycieczkę komórkę, którą normalnie zostawiam w domu, właściwie smartfon. Nigdy dotąd nie robiłam nim zdjęć, nie bardzo wiedziałam jak to się robi, ale jak trzeba to trzeba. Już wiem, że się udały, wg mnie są słabsze niż zdjęcia z aparatu, ale trudno.

Dziś już nie dam rady przygotować zdjęć, postaram się coś zrobić rano, ale nie obiecuję. Jutro rano muszę się spakować i wyprowadzić z mojego pokoju, potem pójdę porobić zdjęcia na Starym Mieście przed południem, ze słońcem, może pójdę na plażę tutaj pod naszym B&B, tu jest zejście do takiej małej zatoczki, ale to zobaczymy. Jadę przed 15 pociągiem do Trapani, okazało się, że autobus jeździ tylko wcześnie rano. Maurizio obiecał mnie zawieźć na dworzec, więc będzie luksusowo. Ponieważ już jechałam tą trasą w kwietniu, a jedzie się trochę, pewnie w pociągu się wezmę za opracowywanie zdjęć.

W każdym razie, jeśli będziecie w Castellammare, koniecznie wybierzcie się na wycieczkę do Lo Zingaro łodzią!!!

Opublikowano: 17 wrzesień 2015
Odsłony: 451

Dziś żegnam się z Castellammare. Po śniadaniu pakowanie, rzeczy znoszę na dół, potem będę mogłą skorzystać tutaj z łazienki. Maurizio zaproponował, że zawiezie mnie na dworzec, więc jest super luksusowo! Rano postanowiłam pójść na Stare Miasto, zrobić wreszcie zdjęcia ze słońcem, ale wcześniej siła przyciągania ściąga mnie na plażę bezpośrednio pod B&B. Mała zatoczka, drobne kamyczki i większe kamienie, płytko. Pływam szybko, żałuję że nie wzięłam aparatu, myślałam, że tu nie ma sensu, a ile ryb! Różne, większe, małe, kolorwe! Potem szybko się wycieram, wracam na prysznic i ruszam w miasto.

Na koniec wybrana już od dwóch dni trattoria. Najperw popełniam una figuraccia - podchodzi chłopak i pyta, czego bym się napiła, a ja składam zamówienie na couscous. Chłopak robi głupią  minę, ale OK. Potem przychodzi bardzo sympatyczny szef kuchni i pyta, czego sobie życzę, mówię, że właściwie to już złożyłam chłopakowi zamówienie, a on prosi, żebyn powtórzyła jemu. Tak to ma działać, proszę państwa!!! Jem cous cous - za kilka dni tu będzie słynne cous cous fest, a ja mam moje własne święto dzisiaj. Piję białe wino i jest mi po prostu dobrze... Po powrocie do B&B trochę pracy ze zdjęciami, z blogiem, z portalem. Niedługo odjeżdżam stąd, a Maurizio mi opowiada ile tu jeszcze ciekawych rzeczy można robić...

Opublikowano: 18 wrzesień 2015
Odsłony: 370

Nie jest łatwo wyjechać z Castellammare… W kwietniu żeby pojechać do Trapani poszłam piechotą na dworzec (4 kilometry...). Dziś siedzę na dworcu już trzy i pół godziny. Nic nie jeździ, nie ma żadnych komunikatów, wszystko jest zamknięte. Taksówkarz, który czeka z reguły na przyjeżdżających pasażerów powiedział, że gdzieś na trasie jest blokada i pociągi stoją. Przez ten czas jakieś pół godziny temu przejechał jeden pociąg w drugą stronę. Maszynista powiedział taksówkarzowi, że może przyjedzie autobus zastępczy. Może… Wysłałam sms do Maurizia, prosząc go o telefon na dworzec (nie tu, bo tu nikogo nie ma, ale może w Trapani…), ale on mówi, że nikt nie odpowiada. Czekam jeszcze, bo o 20 powinien być ostatni pociąg do Trapani, ale czy przyjedzie? Maurizio mówi, że jest do mojej dyspozycji, ale przecież nie mogę go poprosić, żeby mnie zawiózł do Trapani, to daleko… Może, gdyby sam zaproponował… Ale jak nie, to chyba poproszę o przenocowanie do rana a o tej nieszczęsnej szóstej wsiądę w autobus… Tylko że bilet trzeba kupić dość daleko od przystanku, jak to zrobić tak wcześnie rano? Jeśli chodzi o tego typu sprawy, to tu jest po prostu abstrakcja…. I po co kasowałam bilet?

(godz. 20.10) Ufff!!! Jestem nareszcie w pociągu! Miałam wyjechać o 15.50, wyjechałam o 20.10, to trochę sobie poczekałam, prawda? Ale jak zobaczyłam, że przed 20 zebrało się na dworcu trochę ludzi, pomyślałam, że może ostatni pociąg puszczą… Były tam m.in. Polki, które z Trapani przyjechały do Castellammare na wycieczkę. Co one by zrobiły, gdyby nie było pociągu do rana??? Najważniejsze, że siedzę w pociągu, powinnam być w Trapani o 22, nawet jak będę później nic się nie stanie. Giovanni z B&B Il Belveriero przyjedzie po mnie, więc nie będę musiała ciągnąć walizki. Szkoda wieczoru, no ale co zrobić. Mówiłam zawsze, że pociągi na Sycylii są bardzo niepewnym środkiem lokomocji. Najgorsze to, że nie ma żadnej informacji. Choć na parę minut przed przyjazdem pociągu automat biletowy powiedział, że za trzy minuty będzie pociąg. Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby spróbować tam szukać  informacji!

Opublikowano: 19 wrzesień 2015
Odsłony: 390