Przedpołudnie w Cefalu i pożegnanie z rodziną Agnieszki

Przed południem Agnieszka zawiozła mnie do Cefalu. Mam wyrzuty sumienia, bo przez te nasze wycieczki, zimno i wiatr okropnie się biedna przeziębiła... Zostawiła mnie w mieście, umówiłyśmy się w pobliżu plaży o 13. Połaziłam uliczkami starego miasta, oczywiście, zajrzałam na plażę z domkami rybackimi, zeszłam też do starych pralni. To wszystko miejsca, które już widziałam, ale jak to miło wrócić. Weszłam do Katedry i popatrzyłam Pantokratorowi w oczy... Oczywiście, w Cefalu pełno turystów, tak tu jest zawsze.

Na plaży ludzie się opalają. Dziś nareszcie zrobiło się ciepło, ładnie, słonecznie, wiatr się uspokoił. Śmieszne, jak się patrzy tu na ludzi - jedni w koszulkach z krótkim rękawem, inni w puchowych kurtkach... Widziałam też śmiałków w wodzie!

Później znalazłam kamienną ścieżkę za murami miasta - wzdłuż Starego Miasta można przejść suchą nogą tuż nad poziomem morza, po ogromnych czarnych głazach, nad pluszczącą wodą. Ogromnie mi się to podobało!

Potem obiad - wyjeżdżam od Agnieszki permanentnie najedzona po brzegi! To co ja normalnie jadam jako posiłek, u nich jest zaledwie przystawką czy jednym z dań... Wczoraj na kolację objadałam się małżami, były wspaniałe, korzystałam z okazji, a oni mi dokładali. Po czym... okazało się że to była przystawka, i otrzymałam wielką doradę! Potem jeszcze doskonałe ciastko, to nic, że już nie mogę, przecież to specjał tutejszy, więc muszę spróbować! No i wino, wciąż wino, a na koniec jeszcze limoncello... Dziś obiad to spaghetti z owocami morza, muszelkami dużymi i małymi, białe wino...

Potem żegnamy się, jedziemy na dworzec, dziękuję Agnieszko, Amedeo, sprawiliście mi ogromną przyjemność Waszą gościnnością, serdecznością.

on 10 kwiecień 2015
Odsłony: 317

You have no rights to post comments