Leniuchowanie w Custonaci

P1140483Dziś dzień odpoczynku, leniuchowanie  Leżę sobie wygodnie na moim szerokim, pięknym łóżku, przed oczami mam na wprost piękne okienko z drzewem figowym w ogródku, sprawdzam pocztę, odpisuję na zapytania z portalu, lenię się! Na dziś zaplanowałam spokojny spacer w poszukiwaniu reszty Custonaci, bo jak przeprowadziłam w głowie remanent, to mi czegoś zabrakło: niby obeszłam mieścinkę dookoła, a nie znalazłam baru Odysea, w którym przecież piłam cappucino z Dominiką. Luca powiedział, że trzeba zejść szosą od kościoła w dół w stronę Cornino i tam jest druga część Custonaci. Więc dziś sobie tam zejdę i pewnie dojdę do morza w Cornino.

Tu jest tak cicho i spokojnie... Czasem tylko słychać jakieś odgłosy od sąsiadów, poza tym cisza. Latem, kiedy czas spędza się na plaży, musi być cudownie wrócić tutaj i jeść posiłek przed domem (Maciek powiedziałby - za domem, bo oczywiście, przed, to od ulicy :)

Wczoraj Luca przyszedł, przyniósł suszarkę i żelazko, przepraszając bardzo, że zapomniał o tym wcześniej, przyniósł mi też granitę z baru, którą natychmiast włożyłam do zamrażarki (żeby zjeść po obiedzie, który chciałam zaraz sobie przygotować, ale nie mogłam, bo jak by Luca zobaczył, że jem obiad o 17, to by mógł dostać zawału, więc czekałam aż pójdzie...). Przyniósł też słodką bułkę, żeby granitę zjeść z brioche, jak to oni mają w zwyczaju (częściej też jedzą lody w takiej bułce - nigdy nie mogłam się do tego przekonać, Kasia mówiła - spróbuj, zobaczysz jakie to dobre, więc po zjedzeniu granity ugryzłam bułkę i to był błąd, bo ta bułka zabiła smak granity... Ble, to nie dla mnie!).

Luca przyniósł mi na tacy cytryny i oliwę własnej produkcji. Wiem, że oni oferują różne wyroby wytwarzane rodzinnie, później na stronę dam ich ofertę. Kto przyjedzie i tu zamieszka, może kupić u Luki wino, oliwę i różne inne produkty domowej roboty. Oczywiście, kto nie zamieszka, też może :)

on 22 kwiecień 2015
Odsłony: 398

You have no rights to post comments