Nie będzie łatwo...?

Na 10 dni przed wyjazdem na Lampeduzie znów robi się gorąco... To być może nie będzie taki łatwy wyjazd. Nie chodzi o to, że niebezpiecznie, ale może być po prostu ... niezręcznie.

Choć od pół roku imigranci przybywali i zaraz wyjeżdżali i wydawało się, że wszystko idzie ku dobremu, nastroje na wyspie nie są takie optymistyczne. Media rozdmuchały do granic możliwości zimowe wydarzenia na wyspie. Kiedy już dawno nie było widać imigrantów na ulicach, media wciąż pokazywały zdjęcia i filmy z wyspy pełnej koczujących Afrykanów. Skutek wyspiarze odczuli bardzo wyraźnie na własnej skórze: w tym roku praktycznie sezon turystyczny ominął Lampeduzę, Włosi, przekonani że na wyspie roi się od imigrantów zrezygnowali z wyjazdu na Lampeduzę... Wyspiarze, żyjący z turystów ponieśli wielkie straty. Ci którzy uwierzyli w obietnice rządu, a przede wszystkim Berlusconiego, czują się oszukani. Nastroje ludności wrzą...

Jednocześnie na wyspie widać coraz więcej żołnierzy, karabinierów, policji. Uciekinierzy z Libii przewożeni są niemal natychmiast do obozów na lądzie, ale Tunezyjczycy, którzy zgodnie z podpisaną między rządem Włoch i Tunezji umową mają być odsyłani z powrotem do Tunezji coraz dłużej czekają w ośrodku przyjęć dla imigrantów. Czekają bezczynnie, wzburzeni tym, że czeka ich powrót do kraju. Początkowo odsyłani są samolotami zaraz po przybyciu na wyspę, ale z czasem procedura się zaczyna przedłużać i jednocześnie ich pobyt w ośrodku wydłuża się do tygodni. Niejednokrotnie wyrażają protest, usiłują uciekać, próbują podpalić ośrodek.

Na wyspie mówi się o planach utworzenia nowego ośrodka na 3000 miejsc dla Tunezyjczyków. Mieszkańcy wyspy przerażeni są perspektywą przekształcenia wyspy w więzienie. Mówią - Lampeduza nie może stać się drugim Alcatraz!

20 września po raz kolejny Tunezyjczycy podpalają ośrodek przyjęć dla imigrantów, tym razem skutecznie - ośrodek nie nadaje się do zamieszkania. Jest ich w tej chwili na wyspie około 1500. Spędzają noc podzieleni na grupy, m.in. na stadionie. Rano dochodzi do walk z siłami porządkowymi, jest kilkadziesiąt osób rannych. Później Tunezyjczycy organizują butle z gazem i zajmują restaurację w porcie, w pobliżu stacji benzynowej - grożą wybuchem. Rozbrajają ich siły porządkowe, ale do walk przyłączają się mieszkańcy wyspy. Czują się podwójnie oszukani - przez władze, ale również przez tych, którym udzielili schronienia, którym pomagali na morzu i na wyspie...

Atmosfera na wyspie jest rozgrzana do czerwoności. Lecą kamienie, protestują Tunezyjczycy ale też wyspiarze. Wyładowują swój gniew również na dziennikarzach, uważając ich za współwinnych tej sytuacji. Dostaje się też bogu ducha winnym turystom, kiedy próbują filmować lub robić zdjęcia zamieszek - są traktowani jak dziennikarze... Wójt Lampeduzy wzywa rząd do udzielenia pomocy, sam przebywa pod ochroną sił porządkowych, gdyż obawia się rozjuszonych współmieszkańców, którzy również jego winią za to, że doszło do takiej sytuacji. Dzieci zabarykadowano w szkole, dla ich bezpieczeństwa nie wolno im stamtąd wyjść dopóki sytuacja się nie unormuje...

Od wczoraj samoloty wojskowe wywożą Tunezyjczyków z wyspy. Trwa prawdziwe polowanie na tych, którzy uciekli i schronili się gdzieś na wyspie... Przedstawiciele władz zapewnili, że w ciągu 48 godzin na wyspie nie zostanie ani jeden Tunezyjczyk. Co będzie z tymi, co w tym czasie - jak wciąż, od dawna - przybędą na wyspę?...

on 21 wrzesień 2011
Odsłony: 350

You have no rights to post comments