Dzień 2 cd, popołudniowy spacer w labiryncie

Po południu wyszłam z myślą, żeby trochę zorientować się w plątaninie uliczek, a także chciałam znaleźć jakiś inny większy sklep, żeby dokupić to, czego mi brak. Co z tego wynikło? Może zacznę od końca: chodziłam tak jakieś trzy, cztery godziny i nie znalazłam po prostu żadnego, ale to żadnego sklepu! Owszem, bywają nieczęsto małe sklepiki (mówię o spożywczych), takie jak sklep z serami czy z wędlinami i mięsem, a także takie z tutejszymi specjałami. Ale ja potrzebowałam jakiegoś zwykłego supermarketu, gdzie mogłabym kupić na przyklad małą butelkę oliwy, długopis, coś na śniadanie... Po raz kolejny się dziwię, jak oni to zorganizowali... U nas takie sklepy są dosłownie co dwa kroki. Wiem, tutaj to nie u nas, zwyczaje są różne, ale ten akurat jest bardzo, bardzo niewygodny.

planDruga sprawa, że usiłując połapać się w kierunkach w okolicy domu najpierw - kiedy postanowiłam pójść trochę dalej, wciąż niechcący wchodziłam na moją ulicę, nawet, jak mi się wydawało, że jestem już w całkiem innej części miasta. Potem, kiedy chciałam już wrócić, wciąż dochodziłam gdzieś dalej, ale nie tam, gdzie mi się wydawało. Jakby to stare miasto co chwilę zmieniało kształt... Może to dlatego, że jeśli popatrzeć na plan, to stare miasto ma kształt odrobinę podobny do koła, więc idąc niby prosto wciąż kręcę się w kółko...

I jeszcze to słońce: wstrzymywałam się wcześniej ze zdjęciami, bo czekałam, aż sfotografuję te miejsca w ładnym oświetleniu, ale choć słonko już całkiem energicznie świeci, to oświetla szczyty domów i najczęściej nie dociera w uliczki... No to wzięłam się za pstrykanie, co robić...

Dotarłam do tego słynnego miejsca z łodziami - Porto Vecchio, którego zdjęcie kiedyś tak mnie zachwyciło, że postanowiłam tu przyjechać. Zaintrygowała mnie katedra, wciśnięta między uliczki, z ostrą bramą, którą trudno zobaczyć w całości, a już objąć w kadrze, prawie się nie da. Tuż pod jej szczytem, prawie w niebie, umieszczony jest obraz Matki Boskiej.

Po powrocie do domu sprawdziłam prognozy i z radością odkryłam, że zlitowały się i odsunęły gdzieś tam na dużo później zapowiadane wcześniej deszcze. Zastanawiam się, czy nie warto byłoby pomyśleć o jakiejś krótkiej wycieczce, może Ostuni? Chciałabym jutro wypróbować trasę od domu do dworca, no i koniecznie informacja turystyczna, gdzie muszę się dowiedzieć, jak to jest z tym dojazdem do Alberobello... 

on 29 wrzesień 2021
Odsłony: 66