Dzień 13, miało padać, a tymczasem...

Oni mają trochę racji  jak mówią, żeby nie wierzyć prognozom...  Jeszcze rano wszystkie prognozy zapowiadały na dziś przelotne deszcze. Tymczasem na zdjęciach możecie zobaczyć, jaka jest pogoda. Kiedy zorientowałam się tak koło 11-tej że nie pada i świeci słonko, ubrałam się ciepło (bo ponoć 17 stopni), kurtka przeciwdeszczowa na wszelki wypadek i poszłam się pokręcić. Chciałam popatrzeć na plaże po drugiej stronie od portu, czyli na północ, ale jednak tam nie doszłam, bo za portem ciągną się zabudowania portowe, transportowe i różne takie nieciekawe.

Dziś na obiad zjadłam puchar kalmarów, ale mam upatrzoną osterię Gallo Nero, na przeciwko mojej plaży, chciałabym tam pójść na pożegnalne jedzonko jutro albo pojutrze.

Jutro już chyba naprawdę będzie lać a na poniedziałek wszystkie prognozy zapowiadają słonko. Oczywiście, znów nic nie wiadomo, ale czegoś trzeba się trzymać planując ostatnie dni tutaj. Na Lecce i Brindisi nie ma co liczyć ale Bari może się jeszcze uda zobaczyć, i najrozsądniej będzie spróbować w poniedziałek właśnie. No a we wtorek... już przeżywam: będzie trzeba wstać o czwartej rano żeby dojechać na czas do Bari na lotnisko. I to będzie koniec podróży, którą traktuję tak, jak by miała być ostatnią moją taką dużą podróżą... Co będzie, los pokaże, jak się okaże, że się pomyliłam, to będę miała niespodziankę :)

PS Od 15-tej faktycznie pada...

on 09 październik 2021
Odsłony: 93