Dzień 15 i praktycznie ostatni. Monopoli i może Bari...

Dziś mój ostatni dzień w Apulii.Jutro przed świtem wyruszam z Monopoli na lotnisko w Bari no i stamtąt do Modlina i do domu...

Dziś nie pada, jest słonecznie choć zimno, rano koło 10 stopni. Spróbuję się wybrać do Bari choć nie wiem czy to się uda: jest strajk generalny, gwarantowane połączenia z Bari są do 9 rano i od 17.30 wieczorem, to dla mnie o wiele za długo... Myślę, że spróbuję koło południa, jeśli będzie jakiś pociąg to nim pojadę, jak nie, to siła wyższa... Poza tym ostatnie zakupy, pakowanie, sprzątanie, żeby zostawić po sobie dobre wrażenie.

DSC02729Wczoraj wieczorem odwiedziła mnie mama Luzii, Carmela, przyniosła mi w prezencie zrobione przez siebie limoncello i pogadałyśmy troszkę. Myślę, że nazwa mojego mieszkania pochodzi od imion mamy Carmeli i córki Luzii: MeLu'... Było mi tu naprawdę dobrze.

(pod wieczór) Niepotrzebnie się bałam. Pociągi normalnie jeżdżą, nie widziałam żadnego odwołanego, a jedynie małe spóźnienie w pojedynczych przypadkach, tak do 15 minut Pociąg tam miał spóźnienie 8 minut, a z powrotem był na czas. Cieszę się, że udało mi się skasować  mało przyjemne wrażenie z Bari, które dotąd kojarzyło mi się jedynie z dworcem kolejowym, lotniskiem i przepełnionym autobusem, z którego nie widziałam nic, prócz umęczonych pasażerów. Dziś połaziłam po starym mieście tam i z pwrotem, zajrzałam do paru kościołów, w tym do Świętego Mikołaja z Bari (niestety, ta się skupiłam na św Mikołaju, że zapomniałam, że w tym kościele jest nagrobek Królowej Bony... No trudno, nic nie poradzę.

Początkowo było raczej pochmurno, a potem zrobiło się słonecznie, choć wciąż zimno. Zdjęcia dodam już z domu. Teraz mam jeszcze w planie kolację w Czarnym Kogucie no i pakowanie i szybkie spanie, bo wstać muszę, brrr, o 4 rano... Wolę o tym nie myśleć...

on 11 październik 2021
Odsłony: 73