Dzień 3, cd, Palermo w deszczu i ta staruszka...

Wracam autobusem w strugach deszczu, ulewa, zerwanie chmury trwa wiele godzin. W autobusie wszyscy troskliwie zajmują się staruszką, która z dużą ilością tobołków jedzie do rodziny do Palermo. W Corleone do autobusu wprowadziła ją wnuczka, prosząc kierowcę i pasażerów o zajęcie się starszą  panią.

Staruszka wyraźnie przyzwyczajona jest do tego, że należy jej się pomoc i szacunek z racji wieku. Kiedy dojeżdżamy w strugach deszczu do Palermo, prosi kierowcę o zatrzymanie się tam, gdzie ma ją oczekiwać rodzina, autobus stoi i czeka, bo nikogo nie ma, staruszka nie wysiada, bo mówi - kałuże, no i jak ona wyjdzie na deszcz, sama, więc czekamy... 

Niektórzy się uśmiechają, kierowca jest bezradny, ale nikt nie protestuje... W końcu ktoś dzwoni do jej rodziny, komuś udaje się ją grzecznie przekonać, żeby dała się wyprowadzić,  i usadzić na przystanku,  gdzie rodzina się po nią zgłosi, ktoś wynosi jej bagaże - tylko ostrożnie! - przestrzega staruszka ... dopiero wtedy ruszamy dalej... 

Cała mokra zmieniam autobusy, dojeżdżam do schroniska, gdzie uprzejmy kierowca wypuszcza mnie przy samej furtce do Ostello. Grazie tante! Gdybym wysiadła na przystanku, zmokłabym jeszcze bardziej...  

Gorący prysznic, tylko co dalej, skoro ręcznik ... suszy się na deszczu...?

on 24 wrzesień 2007
Odsłony: 338

You have no rights to post comments