Dziś czas na ostatni spacer po Alghero, ostatnie zakupy i pakowanie. Dzień spokojny, bez pośpiechu. Przedpołudniowy spacer przerwał mi deszcz, szkoda, bo po południu jadę na Capo Caccia do Zielonej Groty, to tam, gdzie wieczorami zachodzi słońce... Szkoda by tam było być w deszczu...
O 15 mam autobus. Trochę tu trudno wykoncypować jaki bilet kupić. Zasadniczo bilety kosztują 1 E (miejskie) i 1,30 E ("pozamiejski"), ale na przykład na lotnisko jeździ autobus taki i taki. Miałam jeden bilet za 1.30, który trzymam na jutro, na dojazd na lotnisko. Wydało mi się logiczne, że Capo Caccia to będzie miejski, więc kupiłam dwa bilety za 1 E. Przyjechał autobus i zrobił się problem, daję bilet i okazuje się, że to autobus "pozamiejski". No to daję bilet za 1,30. Potem się okazuje, że na tę trasę potrzebny jest bilet za 2.50 E, tam i z powrotem. Wyprzedzając wypadki, upewniłam się, że na miejscu kupię bilet powrotny, ale kiedy wsiadam w autobus powrotny kierowca bierze 3.50, czyli tam i z powrotem i 1 E za zakup biletu w autobusie. No tak sobie na tym wyszłam, musiałam potem dokupić bilet za 1.30 na lotnisko a dwa bilety po 1 E mi zostały... na pamiątkę...
No dobra, ale wracajmy do tego co wcześniej. Wzięłam parasol a pogoda robiła się coraz ładniejsza, wyszło słońce. Droga jest naprawdę bardzo malownicza, podobał mi się też na początku chyba Capo Caccia (to taki jakby półwysep) camping chyba w miejscowości Maristella. Zatrzymać się tam byłoby super, tuż przy plaży i obok przystanku... Widoki piękne. Dojeżdżamy przed wejście do Groty Neptuna. Miałam zamiar tam się wybrać, a kiedy się dowiedziałam, że otwierają ZIeloną Grotę, to ją wybrałam. Nie wiem czy to był dobry wybór, nie żałuję, ale chętnie bym zobaczyła też Grotę Neptuna. Jest podobno ogromna i robi wielkie wrażenie. Można się do niej dostać drogą morską, płynąc z Alghero, wtedy wchodzi się do groty z poziomu morza. Oczywiście, kosztuje to dużo więcej, no bo trzeba zapłacić za statek. Druga opcja - przyjechać tak jak ja teraz, autobusem czy samochodem, rowerem itp i wtedy trzeba do groty zejść po ponad 600 stopniach, do poziomu morza. Po zwiedzeniu groty trzeba po tych schodach wspiąć się na górę... Raczej to przesądziło, że wybrałam Zieloną grotę.
Miałam prawie godziny do wejścia do groty, był czas na to, żeby się przespacerować i pozachwycać widokami. Myślałam, że będzie można przejść w różne strony, jakieś ścieżki, ale tam była tylko ta droga dojazdowa, były jakieś drogi w bok, ale zakaz wstępu, teren wojskowy...
Kiedy wreszcie zbliżał się czas mojej wizyty w Grocie (o 17) bileter powiedział, że czekają na jakąś grupę więc wejdziemy później, 20 po piątej. Zaczęłam liczyć w głowie i wyszło mi, że coś tu nie gra, bo według mojego wyliczenia rezerwując wycieczkę 45-minutową o godzinie 17 powinnam była mieć jeszcze ponad godzinę wolną do autobusu, który (ostatni!) odjeżdża o 18... Moja matematyka :( czyli, jeśli wycieczka zacznie się 20 minut później to ja po prostu nie zdążę na autobus... Byłam pewna, absolutnie, że mam godzinę wolną przed zwiedzaniem i takąż godzinę wolną po zwiedzaniu. Zrobiło się gorąco. Ale oni tutaj są kochani. Pan bileter powiedział, że mogę wejść tam sama od razu, w ten sposób zdążę spokojnie obejrzeć grotę i zdążę do autobusu... I to było rozwiązanie!
Ta grota nie jest duża, ciągnie się raczej pionowo a nie wgłąb lądu. Nie jest też tak nisko jak Grota Neptuna, choć znajdują się bardzo blisko, po przeciwnych brzegach masywu. Schodzi się po metalowych schodach, są tu przystanki, gdzie używając aplikacji można słuchać przewodnika audio, ale ja nie chciałam tracić na to czasu i po prostu podziwiałam te skalne cuda.
No a po powrocie jeszcze ostatni spacer po mieście...