(Moją wędrówkę po Pantellerii opisałam oddzielnie, w podróży Pantelleria moje czarne marzenie. Tutaj jedynie kopiuję moje zapiski z Dziennika Podróży, czyli to co napisalam nieżywa ze zmęczenia wieczorem, zaraz po powrocie do Trapani)

Wlaściwie to powinnam nic nie pisać - tego się po prostu nie da opowiedzieć słowami... A poza tym, jestem nieżywa ze zmęczenia, zgrzana, spieczona, nogi mnie bolą a przed wyjazdem nie mogłam w ogóle spać, bo się bałam że zaśpię. I to wszystko się złożyło na fakt, że w tej chwili marzę jedynie o kąpieli, wysmarowaniu piekących miejsc i spaniu, i z przerażeniem - o jakimś chodzeniu...

Pantelleria... To wyspa wulkaniczna w stu procentach. Kiedyś tam lawa wylała sie z morza i powstało pół wyspy. Po jakimś następnym okresie wylała się reszta. Ale to nie wszystko, bo stosunkowo niedawne powstanie wyspy z powodu działania wulkanicznego, powoduje, że znaleźć tu można różne dziwy przyrody: a to gorące źródła (45-90 stopni), a to naturalne sauny (para bez wody), a to jaskinie zimna. Pantalleria nazywana jest czarną wyspą, bo jest tu masa kamienia wulkanicznego, czarnego, brunatnego, ciemnego, czasem rudego. Niebieskie niebo, zielononiebieskie i granatowe morze, czarne i rude skaly...

Wyspa powstala z wulkanu i z wulkanu żyje: bloki lawy cięte są na kawałki jak pustaki i z nich buduje się grube mury podtrzymujące zbocza przed zsuwaniem się - takie czarno-brązowe tarasy, grube mury okalające tereny prywatne, grube mury broniące przed wiatrem. Budownictwo jest tu całkiem niezwykle. Są to tak zwane dammusi - bardzo grube, czasem dochodzące do dwu metrow, a najczęściej koło metra grube mury z bardzo grubym dachem, który ma kształt owalny i jego celem jest zbieranie wody deszczowej. Mury przed wszystkim bronią mieszkancow, ale nie tylko ich przed wiatrem, który tu wieje dokładnie cały rok. To wszystko wygląda ogromnie masywnie, ciezko, otwory okienne i drzwiowe są bardzo grube i małe.

A kogo jeszcze chronią te budowle? Otóż także zwierzęta - takie zaciszne stajnie, a również rośliny! Czasami dla jednego drzewa budowano taki mur dookoła, żeby drzewa nie były poniewierane przez wiatr. Drzewa przycina się, żeby były jak najniższe, winorośla i inne rośliny rosną w zacisznych nieckach utworzonych przez ciemny mur.

Tak bylo i tak jest. Te ciężkie domostwa wydają się niezamieszkane, jednak gdzieniegdzie widać jakieą ślady życia, które dowodzą, że jednak ktoś tu bywa. Ale też nowe domy buduje się podobnie, widziałam rozpoczętą budowę z cegieł, przykrytą takim wśaśnie owalnym grubym dachem. Dammusi dla turystów to oczywiście wielka atrakcja, a więc sporo takich domow, nieco unowoczesnionych, z luskusami, ale na tradycyjnej zasadzie konstrukcyjnej. Opowiadanie o tym chyba nie daje wyobrazenia o co chodzi. To trzeba zobaczyc. Miejmy nadzieje, ze zdjecia to dobrze pokaza...

Ponieważ Pantelleria to choć jednodniowa, to sama w sobie wyprawa, poświęciłam jej oddzielną podróż, tu daję jedynie mapkę mojej wędrówki.

Opublikowano: 28 wrzesień 2007
Odsłony: 131