Dzień 8, sobota, Egady

Zbiera się coraz więcej powodów, żeby tu przyjechać jeszcze raz: po wczorajszych wyczynach na Pantellerii "stanca morta" postanowiłam odpuścić poranny autobus do rezerwatu Lo Zingaro, ale pojechać tam później pociągiem i pobyć tam krócej, bardziej wypoczynkowo. Kolejny dzień chodzenia - to po prostu wydawało mi się niewykonalne...

Tymczasem, mimo że wpatrywałam się się badawczo we wszystkie znaczki w spisie pociągów, nie zauważyłam, że ten pociąg jeździ tylko w niedziele... Następny był o drugiej, to już nie miało sensu, tym bardziej, że tutaj wszystko często się kończy po południu, a wiec i powrotny ze Scopello jest o 16... Jak mawiają Włosi, sarà per un'altra volta... Szkoda, bo bardzo się nastawiałam na długi spacer po rezerwacie przyrody, Lo Zingaro było wymarzonym punktem mojej wyprawy odkąd zaczęłam o niej myśleć, no, ale po coś tu trzeba wrócić, o czymś śnić...

Archipelag Egady tworzą trzy wyspy: Favignana, Levanzo, oraz bardziej odległa Marettimo. Wyspy te były 600 tys lat temu połączone z Sycylią, po czym, w wyniku podnoszenia się poziomu morza łączące je przesmyki znalazły się pod wodą, i w ten sposób powstała najpierw jako wyspa - Marettimo (dzięki czemu jest ona najbardziej odmienna od pozostałych wysp), a następnie Favignana i Levanzo.

Według planu po powrocie z Lo Zingaro miałam popłynąć na Favignanę, a więc w takiej sytuacji poszłam do portu.  Kiedy postanowiłam że pojadę na Pantellerie, zrezygnowałam z odwiedzenia Marettimo, ale chciałam obejrzeć choćby Favignanę. A w tej sytuacji mogłam sobie pozwolić na wycieczkę na dwie bliższe wyspy - spokojniutko, wypoczynkowo, a Marettimo ... sarà per un'altra volta...

on 29 wrzesień 2007
Odsłony: 198

You have no rights to post comments