Samolot leci o 12.45 więc zbieram się rano bardzo spokojnie, jestem prawie spakowana, sprzątam, wynoszę śmieci. Mam autobus o 10, no i się zaczyna czekanie... Autobus na lotnisko spóźnia się całe 40 minut!!! Do tej pory autobusy odjeżdżały w miarę punktualnie, spóźnienia nie przekraczały 10 minut. A tu aż tyle, i to przecież jest kurs na lotnisko, więc wszyscy są zdenerwowani. W końcu jest, kierowca ma do pomocy asystenta, dość sprawnie wpuszczają pasażerów, problem jest z tymi, co nie mają biletów. Automat biletowy jest jakieś 50 metrów dalej, po drugiej stronie ulicy. Ale nikogo nie zostawili z kwitkiem. Potem jest jeszcze to upiorne ograniczenie prędkości w mieście - 30 km. ja nie umiem tak jeździć.

Na lotnisku już spokojnie, choć kolejka do odprawy bagażowej się wije. Za to do kontroli bezpieczeństwa nie ma długiej kolejki, wszystko przebiega szybko, niczego się nie czepiają. Przy bramce nikt nie sprawdza rozmiarów bagaży podręcznych, stoją te stojaki, ale nikt ich nie używa. Nasz samolot też ma spóźnienie, jak się później dowiedziałam, spowodowane tym, że w wyniku tej inwazji dronów samoloty ze wschodniej Polski przekierowano na lotnisko Pyrzyce.

W samolocie najpierw udaje mi się zrobić parę ładnych zdjęć portu i Fertilii z nieba (w stronę powrotną nie wykupiłam miejsca a dostałam idealne, w trzecim rzędzie i to przy oknie!) Potem już przez cały lot i w pociągu segreguję zdjęcia, na co nie było czasu tam. Przede mną z tydzień pracy przy spisywaniu bloga i przygotowywaniu zdjęć, ale to już w domu...

Opublikowano: 15 wrzesień 2025
Odsłony: 65