Genua

Nie wiem, czy bym tu dotarła, gdyby nie sprawy hodowlane... Choć nie było dla mnie wymarzonego szczeniaczka, miałam odwiedzić hodowlę, mieszczącą się pod miastem. Po to tu przyjechałam. Hodowczyni jednak nie była zbyt gościnna. Przez trzy dni nie mogłam się z nią skontaktować, wciąż jej nie było, choć wiedziała że mam być. Dzwoniłam więc do niej po czym miałam pół dnia na zwiedzanie miasta, i potem znow telefon i znów zwiedzanie. I tak przez trzy dni. Genua bardzo mi się podobała, takie wielkie miasto, z lekka szalone, na wielu poziomach, z ciekawym choć bardzo zaniedbanym Starym Miastem koło portu.

W Genui mieszkałam w Ostello (Schronisku Młodzieżowym) prowadzonym przez parę - ona była Polką, on Włochem. Bardzo mi się tam podobało, było czysto, duże przewiewne sale, a z tarasu rozciągał się piękny widok na miasto w  dole i port. W ostello zobaczyłam folder z informacją o Cinque Terre, więc kiedy w końcu odwiedziłam hodowlę, i załatwiłam tę sprawę, wybrałam się tam na wycieczkę (o czym piszę tutaj). Z Genui po powrocie z Cinque Terre pojechałam nocnym pociągiem do Wenecji.

on 14 sierpień 2015
Odsłony: 686

You have no rights to post comments