Lampedusa, dzień 10, po obiedzie.

Teraz odpoczywam po sytym obiedzie, o ile zrozumiałam, przygotowanym tylko dla mnie, pozostałe panie z rannej zmiany postanowiły zostać dobrowolnie na plaży, już poza dyżurem, żeby popływać i poopalać się. Ja nie, jak powiedziałam, mnie ta plaża już znudziła, mam ochotę wyjść, może na inną plażę, choć pewnie dzisiaj połażę po miasteczku i okolicach, zobaczymy. Wczoraj po raz pierwszy w tej podróży się wykąpałam! Dziś znów jest zimna woda i silny wiatr, od jutra ma być podobno ładniej. Niedługo wyjdę z domu, pójdę do kawiarenki, uzupełnię blog i potem ruszę gdzieś, jeszcze nie wiem gdzie (albo na odwrót ;) Tego mi tu jak na razie brakuje, wolności…

A, w poniedziałek ma być na Lampeduzie papież, w związku z tym przed południem jesteśmy wolne! Ciekawe czy da się gdzieś dotrzeć w takie miejsce, gdzie by go można zobaczyć, choćby z daleka… Ma być krótko, oczywiście plan ekspresowy, będzie w okolicy pomnika Drzwi do Europy… Będą tu wtedy oczywiście tłumy…

(W kawiarence) Okazalo sie, ze sa dwie kawiarenki, naprzeciwko! No dobra, ale nie bede przedluzac. Jest OK, jestem coraz bardziej zdrowa, zaraz ide dalej, przypomniec sobie znane miejsca, zajrzę też do Szpitala dla żółwi morskich.

on 05 lipiec 2013
Odsłony: 146

You have no rights to post comments