Dzień 8, Cd, O Linozie wieczorem przed odjazdem.

Jest lepiej. Niestety, wycieczki dziś nie będzie, za mało chętnych. Trudno się mówi. Bilet na wodolot sprzedaje Siremar, coś niesamowitego! Bilet kupiony, władze obozu zawiadomione. Doszłam do Pozzolana di Levante, czyli do południowej części tych skał, gdzie od północy nie dało się przejść. A no nie dało się, bo tu skały sterczą stromo… To było chyba 15 minut z portu, mały spacerek. Znalazłam też cmentarz na Linosie, nie musiałam pytać, bardzo ładny, zadbany.

Moje ogólne wrażenie: jestem tu drugi raz, miałam tę możliwość, że za pierwszym pobytem wzięłam udział w wycieczce łodzią dookoła wyspy z fantastycznym przewodnikiem, a później w drugiej, busikiem po wyspie z drugim z braci Errera (oczywiście, pomieszało mi się, który to Gerlando a który Gerardo). Tym razem z kolei obeszłam wyspę jak tylko się dało dookoła oraz zrobiłam kilka wycieczek, w tym zdobyłam dwa z trzech wulkanów. Mam teraz o tej małej wyspie troszkę większe wyobrażenie. Jest to wspaniałe miejsce dla tych, co lubią chodzić, oraz dla tych, co lubią pływać, nurkować, snorkellingować. Dla tych, co jeżdżą na rowerach – można tu wypożyczyć rowery zwyczajne i elektryczne (jak też skutery i chyba samochody). Czyli, jest to wyspa dla aktywnych.

Jeśli ktoś szuka tzw „ładnej plaży”, co po polsku oznacza dużą ilość żółtego piachu, nie ma tu czego szukać. Linosa to wyspa wulkaniczna, jest jak Pantelleria czarna, plaże są najczęściej skaliste, czarne, a ścieżki jakby wysypane żużlem, grubszym lub drobniejszym. Kogo interesuje rozmaitość krajobrazu, ciekawe i niezwykłe formy, z pewnością będzie zachwycony. Komu jednak czarne skały i wulkaniczny żużel źle się kojarzy, może nie być zadowolony. Jedyna plaża z czymś w rodzaju piasku to Pozzolana di Ponente, z tym, że jest to czarny i brunatny piasek wulkaniczny…

Na Linozie nie ma banków, bankomatów, stacji benzynowych. Nie wolno tu sprowadzać samochodów, jedynie mieszkańcy mają prawo mieć tu samochody. Wolno tu natomiast przywieźć rower (ale tylko promem, wodolotem nie!), no i można wynająć skutery i rowery. Jest tu kilka sklepów spożywczych, jeden warzywniak, jeden sklep z pieczywem (tu można też kupić foccacię i pizzę na kawałki, oraz arancine). Jest apteka, poczta no i kilka lokali – bary, trattorie, restauracje itp.

Linosa jest urocza, mieszkańcy malują swoje domy na pogodne kolory, jest tu czysto, przyjemnie. Ciekawa sprawa, że mieszkańcy Linosy mogą świętować co do dnia rocznicę kolonizacji wyspy – stało się to 25 kwietnia 1845 roku, kiedy to gubernator Bernardo Maria Sanvinsente wylądował na bezludnej do tej chwili wyspy z trzydziestoma kolonizatorami, wśród których był wójt, ksiądz i lekarz…

on 02 lipiec 2013
Odsłony: 504

You have no rights to post comments