Piątek - Monte Carlo, Kasyno

 
 
Po wyjściu z Muzeum idziemy pięknym parkiem w dół, w kierunku portu. Chcemy go obejść i dojść do Kasyna. Nie jest to takie proste, ale Cristiana, z planem, który znalazła na ławce świetnie sobie radzi, zresztą wszędzie są strzałki, dzięki którym można się zorientować w kierunkach. Przejścia są czasem bardzo dziwne, jakieś schody, prowadzące jakby na czyjś taras, potem jakieś przejście pod szkołą, gdzie tłum rodziców czeka na dzieci, potem w końcu normalny chodnik między budynkami. Wielkie bloki, w sumie nic ciekawego. Znajdujemy przejście podziemne, proste, czyste i całe w lustrach na obu ścianach - tu strzałka pokazuje jak dojść do Kasyna. Po wyjściu na powierzchnię pojawia się coraz więcej imponujących budynków, super drogich hoteli, aż w końcu jest i kasyno.
 
Co najbardziej spodobało mi się w Montecarlo? Prócz pięknych widoków i morskiego świata w muzeum - niesamowita atmosfera przed kasynem, to było coś przedziwnego: na przeciwko wejścia do kasyna stała grupa ludzi, chyba turystów, choć wyglądali trochę jak paparazzi. Przed kasyno zajeżdżały sznurem samochody, w większości super drogie marki, wtedy ci ludzie rzucali się by robić zdjęcia. Te samochody najczęściej nie zatrzymywały się tam, jechały dalej, a ludzie polowali na następne. Oczywiście, i ja tam byłam i zdjęcia też robiłam, a co ;) Trochę dziwne, dlaczego te samochody tamtędy przejeżdżały, na przykład w jakiejś limuzynie za kierownicą niesamowicie elegancka kobieta a przy niej mała dziewczynka - nie jechały raczej do kasyna, więc czemu akurat tędy przejeżdżały? Może jest w dobrym tonie zrobić taką rundkę i być złapanym przez tych pseudo paparazzich?
 
Chętnie bym tam spędziła więcej czasu, bo było to niezwykle zabawne, ale musiałyśmy się spieszyć na pociąg... Wydawało się, że aby dojść do dworca trzeba wspiąć się wysoko na górę, tak jak zeszłyśmy z dworca, ale po pokonaniu niezbyt wysokich schodów po prostu znalazłyśmy się na dworcu. Tak to tam wspaniale jest zorganizowane... Teraz już tylko lody na dworcu, należy nam się, po całym dniu na nogach. Potem wsiadamy w pociąg i spędzamy jakiś czas w tunelach.
 
W Ventimiglia mamy przesiadkę, tylko 5 minut i niestety, nie wiedząc z którego peronu odjeżdża nasz pociąg nie udaje nam się go złapać. Musimy poczekać godzinę na następny, idziemy więc w kierunku wybrzeża. W Ventimiglia jest pełno policji - koczuje tu wielu imigrantów, którzy chcą się przedostać przez granicę. Potem wsiadamy już bez problemu w pociąg do Imperii, gdzie odbiera nas z dworca Nino... Padam na nos, ale jestem bardzo szczęśliwa, że zajrzałam w ten niezwykły zakątek...
 
on 02 czerwiec 2017
Odsłony: 300

You have no rights to post comments