Dzień 12, środa, Noto

Jestem w przepięknym barokowym miasteczku, całym w kolorze miodu, mieszkam w Ostello, które się mieści w starym zamku nad miastem. Tym razem warunki są prawdziwie schroniskowe, spora sala z łóżkami piętrowymi, jest nas chyba ze sześć kobiet, ale wszystkie zachowują sie niezwykle cicho i tak, żeby nikomu nie przeszkadzać. Warunki nie są luksusowe, ale czego potrzeba, spokoju, bezpieczeństwa a to tu jest. Spałam jak zabita do siódmej, kiedy zagrał prześlicznie dzwon w jakimś kościele, potem jeszcze przysnęłam.

Noto barocca czyli barokowe Noto to miasto wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. 
Gdy w 1693 roku trzęsienie ziemi zniszczyło całkowicie 10 miast południowo-wschodniej Sycylii, zrównane z ziemią zostało też średniowieczne Noto Antica.

Przez cały XVIII wiek Noto było odbudowywane 18 km dalej, a rekonstrukcji miasta dokonywali wybitni urbaniści i architekci, którzy wykreślili trzy główne ulice ze wschodu na zachód, tak, aby przez cały dzień były nasłonecznione. Górna ulica była zamieszkana przez szlachtę, środkowa przez duchowieństwo, a dolna przez niższe grupy społeczne.

Miasto jest systematycznie odnawiane i restaurowane po okresie zaniedbania, w wyniku którego zapadła się jedna z kopuł katedry (dziś na szczęście odbudowana)

Jest tu masa cudnych kościołów i budowli barokowych, to miasto jest bardzo turystyczne, to widać, masa przechodniów trzyma w rekach mapy a co drugi sklep to pamiątki... Po południu chce pojechać na sam koniec Sycylii - ten koniec południowowschodni, na plażę, do portu. Może uda sie trochę pokąpać... To będzie mój drugi koniec Trinacrii - pozostaje jeszcze ten trzeci, okolice Messyny:)

Jutro wybieram sie do Ragusy, Ibli i Modiki, mając nadzieje że dzisiejszy spokojny dzien. pozwoli mi nieco odpocząć. Jak nie, to odpoczywać będę w domu, bo pojutrze chcę pojechać do Syrakuz. A potem już do domu... Ojej, jak to zleciało...

W kafejce internetowej powiedziano mi że powinnam koniecznie nosić przy sobie dokumenty, takie są przepisy we Włoszech, a ja o tym nic nie wiedziałam i zawsze zostawiałam paszport w schronisku... OK, zaraz go wezmę, niech mnie nie wezmą za terrorystkę, siedzi sie 24 godziny w areszcie, to byłoby ciekawe, ale szkoda tego, co można przez ten czas zobaczyć...

on 03 październik 2007
Odsłony: 116

You have no rights to post comments