Najpierw usiadłam w poczekalni: ponad 3 godziny czekania niezbyt mi się uśmiechały, ale z drugiej strony… plecak, walizka… Zjadłam, napiłam się i postanowiłam, że nie będę tracić czasu. Zostawiłam walizkę w przechowalni bagażu (hm, „jedyne” 6 euro… ale co robić) i poszłam w miasto. Poszłam po prostu via Roma, potem skręciłam w stronę via Maqueda i poszłam z powrotem. Niby po prostu, ale po drodze zajrzałam na targ Vucciria (dość pusty), ale za to potem kiedy znalazłam się koło San Cataldo uświadomiłam sobie, że o tej porze musi być otwarty!!! W ten sposób zupełnie nieoczekiwanie udało mi się zajrzeć i do San Cataldo – cudownie prostego, misternie kamiennego wnętrza, a potem do dokładnie przeciwnie – cudnie zdobionego, kolorowego kościoła Martorana. W tym drugim zapytano mnie, czy czasami nie mogłabym się ubrać przyzwoiciej, zarzucić czegoś na ramiona, ale kiedy powiedziałam, że niestety, nie mam nic takiego przy sobie, nie wyrzucili mnie i pozwolili się porozglądać, a nawet i zdjęcia porobić. Bardzo, bardzo się cieszę, że udało mi się zajrzeć do tych dwóch kościołów. Bilet, który kupiłam pozwala mi wejść jeszcze w inne miejsca, ale dziś to już niemożliwe. Potem jeszcze zajrzałam na targowisko Ballaro, usiłowałam nakręcić krzyczących panów, ale nie wiem czy mi się to udało. Jeszcze były lody w barze centralnym, a teraz odebrałam walizkę i za chwilę idę do autobusu.

Bardzo, bardzo fajnie spędziłam w Palermo te trzy godziny, oczywiście, jestem zmęczona, ale teraz będę siedzieć w autobusie, potem znajdę B&B w Castellammare i do pojutrze będę wolna

Opublikowano: 16 wrzesień 2015
Odsłony: 420