Moje niesamowicie charakterystyczne mieszkanko na Vucciria

Na przystanku czeka na mnie Kasia, powiedziała, że ma niezbyt dobrą, a może dobrą ?! wiadomość: okazało się, że jej piękne mieszkanie w dzielnicy Vucciria, gdzie miałam spać dwie noce, niestety, nie jest w tej chwili dostępne (a ja się martwiłam, jak wejdę z walizką na czwarte piętro, nie ma tego złego co by na dobre i tak dalej...). Dostałam za to własne mieszkanko również w tej słynnej, bardzo charakterystycznej dzielnicy, w pobliżu targowiska. No i to mieszkanko jest 100 % charakterystyczne, no a ja takie miejsca lubię! Jakby nie było dziwne, że nie ma tu okien, to znaczy, jakby są, ale bez szyb, i jakby nie okna, ale drzwi... Do mieszkania wchodzi się bezpośrednio z ulicy, bez żadnego korytarzyka czy przedsionka, nieraz do takich mieszkań zaglądałam z ulicy, często wiszą w drzwiach takie paciorkowe zasłonki, muszę powiedzieć Kasi, żeby coś takiego zawiesiła. Stwierdziłyśmy, że warto byłoby dla zachowania stylu postawić przed wejściem na ulicy krzesło i stolik ...

Obok sympatyczny pan prowadzi barek, Kasia poprosiła go, żeby w razie czego mi pomógł. Pan siedzi teraz na krześle po drugiej stronie ulicy (uliczki, wąziuteńkiej, gdzie wszystko się remontuje i renowuje), a uliczka jest niezwykle czysta... Widok z sypialni...przez te drewniane ni to drzwi, ni to okiennice, ale za to bez szyb, prowadzące na mini balkon, gdzie jako namiastka suszarki na pranie zawieszono ... taką stojącą suszarkę, zamiast stać, wisi sobie nad głowami przechodniów... A więc widok z sypialni mam niezbyt piękny bo za wiszącą suszarką widzę metalowe konstrukcje remontowe, no ale cieszy, że się renowuje i będzie ładniej. Gdzieś tam pod tą blachą wygląda duży obraz Matki Boskiej...

Sypialnię mam na antresoli, prowadzą na nią murowane schodki. Na górze jest łazienka i ogromna szafa ubraniowa na całą ścianę. Na dole kuchnia, stół. Odgłosy ulicy słychać jak w domu, ale to są takie odgłosy życia, wołanie (oczywiście, po sycylijsku), czasem jakiś skuter, z rzadka samochód przejedzie, to nie ruchliwa ulica w centrum. A jestem w centrum, centrum wszystkiego - wieczorem Vucciria, uliczne jedzenie, targ, dwa kroki do via Roma, via Vittorio Emanuele, do mojego ukochanego Piazza Marina z figowcami dusicielami, do portu żaglowego, do 4 Canti.

I nie ważne, że może przydałyby się jednak szyby w oknach, ładny widok, że ta ulica jakby wchodziła do domu. Dla mnie to takie mieszkanie jakie miewa tu wiele ludzi przez całe życie. Pewnie przez całe życie nie chciałabym tak mieszkać, ale przez te dwa dni z największą przyjemnością :)

on 23 wrzesień 2018
Odsłony: 238

You have no rights to post comments