Dzień 17cd, wieczór w Palermo

Leżę sobie w moim pokoju w B&B Notti Magiche, bardzo sympatyczne, choć skromne (jak lubię) miejsce, miła właścicielka, Barbara. Pochłonęłam moje ulubione jedzonko - pomidorki z mozzarellą i morele.

Wcześniej usiłowałam znaleźć kasę biletową, gdzie się kupuje bilety na wodolot, bo jutro o siódmej rano płynę, i nie chcę się spóźnić. Złaziłam ten wielki port tam i z powrotem, znalazłam wodolot Ustica Lines, ale kasy nie znalazłam. Zapytałam oficera z wodolotu, powiedział, że kasa jest poza portem. Wyszłam, oblazłam wszystko dookoła, nie znalazłam. Zapytałam jakichś panów, coś tam kombinowali, w końcu mi poradzili, żeby w bramie portu zapytać, bo tam pracują osoby, których zadaniem jest udzielać informacji. Wróciłam, mili panowie pokazali mi budynek, ale poradzili, żeby nie iść tam teraz, bo i tak zamknięte. Mam w porcie się zjawić w bramie o wpół do siódmej, i wsiąść w darmowy busik, który zawiezie gdzie trzeba. Hmm...

Potem poszłam kupić coś do jedzenia na jutro. Nie wiem jak to jest na Ustice, chciałam kupić oczywiście kawałek foccacci, pomidory, owoce. Sklepu z pieczywem nie znalazłam, pozamykane. Udało mi się tylko kupić owoce i mozzarellę. 

Zaraz idę spać, bo jutro wcześnie pobudka...

on 12 lipiec 2013
Odsłony: 389

You have no rights to post comments