Dzień 19, niedziela w Palermo

Mam tylko ten jeden dzień na Palermo, tylko tę niedzielę. Jutro jadę do Trapani. Ten dzień po pierwsze, ma być dniem odpoczynku, po drugie, przypomnieniem tego, co widziałam w Palermo, odświeżeniem pamięci.

Z odpoczynku niewiele wyszło, no bo jak zacznę przebierać nogami, to nie mogę przestać. Jeszcze tu muszę zajrzeć, jeszcze tam... Przeszłam się moją ulubioną via Vittorio Emanuele tam i z powrotem, zajrzałam do znanych mi zabytków po drodze, odnalazłam mój ukochany plac Piazza Marina z giełdą staroci i parkiem Garibaldi, gdzie nadal stoją, jak stały, tylko chyba jeszcze potężniejsze figowce dusiciele.

Potem wracając do domu poszłam dokładnie w przeciwnym kierunku żeby się przespacerować dzielnicą La Kalsa. Znalazłam stragany z okazji święta świętej Rozalii, różne smakołyki i typowo odpustowe świecidełka.

Ostatkiem sił dowlokłam się do domu, kupując na obiad jak zwykle, mozzarellę, pomidory, brzoskwinie i dwie figi. Muszę odpocząć, bo wieczorem będzie parada sycylijskich wozów, a potem sztuczne ognie. Przed katedrą stoi przygotowany strojny powóz, w którym rozkłada się orkiestra.

Jutro rano chętnie pojechałabym do Mondello, wykąpać się po raz ostatni, bo pewnie w Trapani już nie będzie okazji. Nie wiem jednak czy mi się to uda, zobaczymy. Co będzie, to będzie... Oczy mi się same zamykają, ale nie pójdę spać, pooglądam zdjęcia...

on 14 lipiec 2013
Odsłony: 340

You have no rights to post comments