Bukkaram, czyli jestem na zachodnim brzegu wyspy

Idę i idę... przy drodze widzę znajomą roślinę - to winorośl! Krzewy są niskie, wyglądają na nieco zeschnięte, ale jest ich mnóstwo, plantacja. Z Pantellerii sprowadza się doskonałe winogrona do produkcji wina, mają bardzo dużą zawartość cukru. Najpierw bardzo nieśmiało, a potem coraz śmielej próbuję zerwać kiść. Zrywam tylko te, które kładą się na murek przydrożny. Na murku moje, za murkiem wasze! Nie wiem ile tych winogron zjadłam, chyba z kilka kilo!

A potem? Co to błękitnieje w oddali? MORZE!!!

A więc udało się, jestem Kolumbem, przeszłam na drugi brzeg! Co prawda, morze widzę z daleka, ale widzę! Czuję prawdziwą dumę spełnionego wędrowca!

I co teraz? Z pewnością tutaj będzie jakiś sklep, jakiś bar, coś zjem, napiję się a potem jeszcze zobaczymy. Za wcześnie żeby iść na północ w kierunku lotniska. O dziwo, widzę ludzi, pytam - jak się nazywa to miejsce? Bukkaram. O, to wiem gdzie jestem.

Znajduję jakieś gęstsze zabudowania, kieruję się tam, wchodzę jakby w ulicę, po czym przepędza mnie stamtąd wrażenie, że jest to teren prywatny lub jakiś ośrodek. Może się mylę, ale  nie widać nikogo, żeby zapytać... Wychodzę znów na drogę...

on 23 sierpień 2015
Odsłony: 484

You have no rights to post comments