Szalony pierwszy dzień na Pantellerii...

Pantelleria to wyspa dość szalona, i taki był dzisiejszy dzień... Giuliana przywitała mnie na lotnisku i zaraz zapytała, czy miałabym ochotę dziś wziąć udział w wycieczce dookoła wyspy, bo podobno w następne dni warunki będą dużo gorsze i może to być już niemożliwe. Powiedziałam, że oczywiście, a więc przyjechałyśmy do mojego domku na chwilę, w 10 minut przebrałam się w kostium, wpakowałam do plecaka to co potrzebne na łódkę i w drogę. W barze kupiłyśmy kanapki i wodę i do portu.

Dwie wycieczki dookoła wyspy w dwa kolejne dni, to lekkie szaleństwo! Woda była ciepła, kąpałam się trzy razy, pływałam, zaglądałam w głębiny, próbowałam robić zdjęcia pod wodą, co z nich wyjdzie, nie mam pojęcia. Wyspa szczególnie od strony południowej jest niesamowicie ciekawa, bardzo wysoka, tworzy czasem zupełnie niezwykłe formy i kolory. Atmosfera na łódce była bardzo miła, a Toni tryskał humorem. Resztę pokażą zdjęcia, ale kiedy mi się je uda dodać tego nie wiem, bo internet tutaj działa strasznie marnie. No, ale najwyżej przygotuję zdjęcia tutaj, a wstawię je już po powrocie...

Jeśli chodzi o zdjęcia, to przez ten pośpiech okazało się, że nie wzięłam drugiej baterii do aparatu, i przez moment byłam w szoku, potem jednak przypomniałam sobie, że istnieje coś takiego jak telefon w komórce, no więc, choć to już nie to, ale zdjęcia z dalszej części rejsu powinny być. Potem słońce świeciło tak, że niestety, wschodnia część wyspy była bardzo trudna do sfotografowania (pod słońce).

on 01 październik 2018
Odsłony: 14

You have no rights to post comments