Zipiąc po ostatniej wycieczce na rowerze...

Moje rowerowe wyczyny uznaję za super pozytywne, co prawda, jestem prawie nieżywa, ale to już tak ze mną jest. Jeszcze tylko za jakieś dwie godziny wsiadę po raz ostatni na mojego rumaka i pojadę na nim do miasteczka, zeby go zostawić w stajni...

Co się udało: w sumie okrążyłam wyspę, i to na różne sposoby, etapami, nie wszystko naraz. Dzisiaj pojechałam do Scauri i Rekkale, po czym drogą przez góry do Tracino, Khamma i w kierunku słynnych zatok, a głównie Arco dell'Elefante. Czyli dzisiaj wybrałam odwrotną trasę niż wtedy, kiedy jechałam w deszczu, nie całą bo po przecięciu wyspy i dojechaniu do Kania nie skręciłam na południe, tylko na północ. Spróbuję to potem narysować na mapie. Chętnie bym wróciła okrążając znów południowy cypel ale trochę się tego bałam, nie chciałam ryzykować przeforsowania (w dzisiejszym słońcu) i rozładowania baterii, tym bardziej, że zapomniałam wziąć ładowarki.

Marzyłam o dotarciu do miasteczek na wschodnim wybrzeżu i dotarłam. Kupiłam foccaccię i ciacha dla dzieci w piekarni w Khamma, gdzie 3 lata temu byłam z Peppe. Dotarłam do Arca dell'Elefante - bojąc się za dużego zużycia baterii zostawiłam rower na górze i chciałam zejść w dół pieszo, marząc, by z powrotem złapać okazję. Tymczasem jak tylko ruszyłam w dół, zatrzymał się samochód i sympatyczny pan zaproponował podwózkę, natomiast w górę niestety, nic z tego. Wcześniej usiadłam na przeciwko kamiennego słonia w cieniu i zipałam, pijąc wodę i zjadając zapasy. Wróciłam przez miasteczko Pantelleria, czyli mocno dookoła, ale łatwiejszą trasą.

Na minus - niestety, zgubiłam gdzieś po drodze moją ulubioną zieloną bluzę w pasy :( Musiała wyfrunąć z koszyka rowerowego, pewnie tam gdzieś leży i czeka na mnie, no i się nie doczeka... Buuuu! Parę siniaków na nogach, tyłe, k bolący od siodełka, zmordowane kolana, ślady po jakichś strasznych insektach, które mnie próbowały pożreć, zmęczenie takie po prostu jak bateria wyładowana prawie do zera - to wszystko nic, ale tej bluzy mi naprawdę szkoda. Mówi się trudno. Jestem nastawiona pozytywnie więc nie będę się martwić (no, może trochę).  

Nie pomyślałam rano, że będzie tak ciepło, że mogłabym popływać, nie wzięłam kostiumu i tak dalej. Koło Słonia ludzie się opalali, a jacyś pływali, no i szczerze im zazdrościłam. Teraz, kiedy już dotarłam w te najważniejsze miejsca (a przynajmniej w część z nich) jak bym tu została jeszcze z tydzień mogłabym sobie zaplanować na przykład jakąś kąpiel, a może saunę (w grocie). Ale trzeba wracać... Ze wszystkich wysp na których byłam (nie licząc oczywiście Sycylii jako wyspy, bo to dla mnie absolutnie nie jest wyspa) Pantelleria jest największa i najwięcej ma chyba do zaoferowania - to znaczy, choć nie ma tu plaż, zabytków (a to nie prawda, bo są zabytki...) to jeśli ktoś jak ja pasjonuje się wspaniałymi widokami i innymi okolicznościami przyrody, to żeby ze wszystkiego skorzystać trzeba tu naprawdę spędzić sporo czasu. Po takiej wycieczce jak dzisiaj powinien być jeden dzień odpoczynku i tak na zmianę...

on 06 październik 2018
Odsłony: 68

You have no rights to post comments