I już na lotnisku w Pantellerii, po spotkaniu z Peppe!

Mój pobyt tutaj za to skończył się niezwykle sympatycznie - wcześniej umawiałam się z Peppem na spotkanie (tym, co trzy lata temu pokazał mi wyspę, ktory napisał wspaniałą książkę o wyspie), miałam nadzieję wziąć udział w jakiejś wycieczce, prowadzonej przez niego. Tymczasem raz, usłyszałam od Giuliany że Peppe jest strasznie zapracowany, prowadzi wielkie, kilkudziesięcioosobowe grupy... Pomyślałam, że nie chcę mu zawracać głowy, to raz, a dwa, taka grupa to nie dla mnie... No a po trzecie, jakoś tak... brak mi było czasu...

Więc wczoraj wieczorem napisałam do Peppe, że jestem, że wyjeżdżam, i że chciałam mu przesłać pozdrowienia, a zobaczymy się może kiedyś, następnym razem. A ten, że jak to, a gdzie ja jestem - no i rano, na godzinę przed umówioną porą, kiedy miałam wyruszać z domu pojawił się! Giuliana była w szoku, mówi, jak go złapałam, przecież oni na wyspie go nigdy nie widują, taki jest zapracowany! Peppe najpierw wpisał mi dedykację na swojej książce, którą specjalnie w tym celu tu przytachałam, potem podarował mi nową książkę i zadedykował, a potem zapytał, czy chciałabym, żeby mnie zawiózł na lotnisko! Oczywiście, powiedziałam że tak, więc na szybko dokończyłam pakowanie (mam nadzieję, że prócz mojej biednej bluzy nic innego tu nie zostało), pożegnałam się z Giulianą i Tonim (który już się nie wściekał) i wyruszyliśmy.

Peppe po drodze na lotnisko zawiózł mnie na takie wzgórze, z którego był przepiękny widok na Lago di Venere, z innej strony niż się je widzi czy ze ścieżki, czy z Cuddia Mida. Droga na to wzgórze była taka, że nie było pewne, czy nam się uda, ale jakoś się udało. Więc na pożegnanie mam Lago di Venere z innej strony, a Peppe powiedział, że następnym razem (?!?!?) pokaże mi Lago z jeszcze innej perspektywy, z dammuso di Scimmia. Hmm, chciałabym żeby był jakiś jeszcze jeden raz, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne... Kiedy zajechaliśmy na lotnisko, Peppe wziął moją walizkę i zaniósł ją aż na taśmę przy check-in, tak że nawet nie zdążyłam przygotować dokumentów. Ale dziewczyna w check-in się uśmiechnęła tylko, powiedziała, że mam się nie spieszyć i zapytała, czy chciałabym miejsce przy oknie... No ba, pewnie że tak! Mam nadzieję, że mam miejsce z tej strony, z której widać wyspę po starcie...

No i w ten sposób moja trzecia podróż na Pantellerię się zakończyła, i znów wyjeżdżam stąd z poczuciem, że widziałam tylko troszkę (choć bardzo dużo!)...

on 07 październik 2018
Odsłony: 30

You have no rights to post comments