Już za dziewięć dni będę w Palermo!

Jeszcze tylko dziewięć dni, a nawet mniej, bo jest piątek wieczór, a wylatuję raniutko, w przyszłą niedzielę o 6.45, o ile oczywiście w ostatniej chwili coś się w rozkładzie nie zmieni, bo podobno z charterami tak bywa. A z domu wyjdę jeszcze wcześniej, bo w sobotę, żeby przenocować u syna w Warszawie, skąd bliżej mi będzie na Okęcie. Juz przeżywam konieczność wstania o 4 rano!

Wszystkie bilety kupione, zaczyna się wstęp do pakowania, czyli lista rzeczy, spis dyżurny (mam taki w komputerze, co rok go z lekka modyfikuję), zakupy jakieś, sprawy do załatwienia. Walizka otwarta, wrzucam tam to, co mi w ręce wpadnie i wiem że chcę to wziąć. To takie preludium do pakowania.

Umówiona jestem w poniedziałek na spotkanie z Agnieszką (Villa Cattleya) i Iwoną (La Bella Siclia, blog) w Campofelice, koło Cefalu. Pojadę tam pociągiem, Agnieszka obiecuje obiad w jej rodzinnej restauracji, już się cieszę! Byłam u Agnieszki w 2015 roku i spędziłam z nią i jej rodziną przemiłe trzy dni. Iwonę znam korespondencyjnie, i bardzo się cieszę, że się spotkamy.

W Trapani, 30 września zarezerwowałam rejs hiszpańskim statkiem żaglowym (niestety, nie pływa już na żaglach tylko na silnik..., buuu) na wyspy Egadzkie. Bardzo, bardzo mnie to cieszy, miejmy nadzieję, że pogoda będzie taka jak trzeba. A potem 6 dni na Pantellerii! I jeszcze 6 godzin w Katanii, które nie wiem jeszcze jak spędzę, czy pojadę z walizką do miasta czy spędzę ten czas na lotnisku - i to będzie koniec podróży. No ale co ja o końcu, jak przede mną podróż która się dopiero zacznie :)

on 14 wrzesień 2018
Odsłony: 299

You have no rights to post comments