Środa, 9 września, doniesienia z frontu (pogodowego)

Jeszcze rano wyglądało na to, że tylko wieje, szczególnie dach nad moją kuchnią łomocze. Myślałam, że popracuję nad zdjęciami a potem pojadę na wycieczkę do Santa Marina i Lingua. Potem zaczęło padać, gwałtownie, wyglądało to na grad, ale drobny. Teraz wieje, leje, grzmi i błyska... Chciałabym zobaczyć morze przy takiej pogodzie, ale nie bardzo mi się chce wychodzić z domu i moknąć... Korzystam więc z okazji, żeby opracować wczorajsze zdjęcia, popisać... W kuchni jest trochę mokro, nie jakoś strasznie, ale jednak, jest to kuchnia otwarta, przykryta tylko (niestety metalowym) dachem, na wzór tych prawdziwych, przykrytych matą z trzciny. Na pocieszenie: kuchnia z prawdziwym, tradycyjnym dachem z trzciny też by była mokra ;)

W ogóle to mieszkanie mogę szczerze polecić, ale tylko osobom, które wybierają niską cenę i oryginalność a nie przejmują się tym, że gdzieś coś jest nieszczelne, coś nie działa, okna się nie domykają, gdzieś woda przecieka z kranu a prysznic znajduje się w toalecie ;) Powiem wręcz (tylko nie mówcie nikomu!) że klucz co prawda zamyka drzwi, ale po zamknięciu nie da się go wyjąć, więc wychodząc zostawiam drzwi otwarte... Mnie to bawi, ale znam ludzi, którym takie warunki  by nie odpowiadały. No, co do klucza, to zwrócę uwagę właścicielowi, bo jednak może lepiej wychodząc zamykać drzwi i brać klucz ze sobą...

on 09 wrzesień 2015
Odsłony: 836

Komentarze   

# Ania Ch 2015-09-11 17:26
Przypomniały mi się dwie opowieści o wynajmowanych przez moją Przyjaciółkę mieszkankach w Portugalii (na głębokiej prowincji); w jednym łazienka była urządzona na zabudowanym czy zasłanianym balkonie, a w drugim po prostu w szafie ;)

You have no rights to post comments