Darowany dzień w Casale Scirbia

Dzisiejszy dzień jest darowany, miejmy nadzieję, że nie pożałuję... Zamiast wczesnie rano jechać do Modiki (gdzie nie mogłabym jeszcze rano dostać pokoju, a więc musiałabym się trochę pętać po mieście do 16), wyruszam stąd dopiero o 18 autobusem do Noto, a stamtąd innym autobusem do Modiki, gdzie będę o 21. No ale moje mieszkanko muszę zwolnić, bo niedługo przyjdzie pani, żeby tu posprzątać, a potem przyjadą  nowi goście. Myślałam, że Salvo wydzieli mi jakiś kącik gdzie zostawię rzeczy i pojadę do rezerwatu, no i trochę się niepokoiłam co potem z toaletą czy jakimś jedzeniem. Tymczasem kochany Salvo dał mi klucz do większego mieszkania, które jest teraz puste. Zaraz się spakuję i przeniosę tam moje rzeczy, mam zgodę na korzystanie ze wszystkiego co tam jest łącznie z łazienką i kuchnią!

No to teraz tylko poproszę o ładną pogodę! Może, żeby moje prośby nie były zbyt wymagające, niech chociaż nie pada. Ale jakby tak jeszcze pokazało się słoneczko, to byłabym nieprawdopodobnie wdzięczna! Chciałabym potem wsiąść na rower i podjechać do innego wejścia do rezerwatu, tak, żeby zobaczyć inne miejsca, przede wszystkim zatokę Cala Mosche, gdzie miałam nadzieję na pływanie i obserwowanie podwodnego życia. To jest niemożliwe, ale choćby zobaczyć tę plażę - mam nadzieję, że się uda.

Gdyby dało się przejść pllażą rezerwat, można byłoby tam dojść od strony morza, ale po pierwsze, jest tu wiele ścieżek z zakazem wstępu, a po drugie, ten rezerwat ma taką osobliwość, że jest tu wiele takich jezior - jeziorek, które często łączą się jak jęzory z morzem, i przejście tego chyba byłoby niemożliwe.

PS. Wlaśnie zaczęło lać... :(

on 05 październik 2017
Odsłony: 329

You have no rights to post comments