Sambuca di Sicilia

Sambuca di Sicilia w 2016 roku dostała tytuł jednego z najładniejszych miasteczek Włoch. Byłam już w Montalbano Elicona, które zdobyło podobny tytuł wcześniej, więc ciekawa jestem bardzo czym się różnią te miasteczka, a może są podobne do siebie? Nic podobnego, to kompletnie inna bajka. Moje Montalbano możecie zobaczyć tutaj, a Sambuca?

Najpierw widzę nieduże, ale bardzo zadbane miasteczko (nota bene, właśnie to jest miasteczko, tutaj ta nazwa jest właściwa, wkurza mnie, kiedy ludzie nazywają miasteczkiem takie miasta jak Trapani czy Modica...). Idę od przystanku zgodnie z tablicą informacyjną w stronę zabytkowego centrum. Jest tu główna ulica, szeroka, wygodna aleja, położona jakby na wznoszącym się grzbiecie wzgórza, bo tak w prawo, jak i w lewo odchodzą od niej uliczki w dół, w głębi których widać daleki krajobraz. Sambuca leży na wzgórzu, ale nie jest położona bardzo wysoko, to wzgórze i ulica idą w górę, ale delikatnie, nie trzeba się wspinać. Co innego te uliczki, szczególnie po lewej stronie - te idą bardzo mocno w dół.

Jest pora sjesty, na ulicy jest bardzo mało ludzi, ale tak całkiem wyludniona nie jest. Wzdłuż alei widzę ładne budynki, wszystko jest zadbane. Pojawia się duży kościół, potem widzę strzałkę w kierunku dzielnicy saraceńskiej - no i tu robi się nie tylko ładnie, ale też ciekawie. Sambuca powstała po przybyciu tutaj Arabów w 827 roku, założył ją Emir Al Zabuth. Dzielnica arabska w Sambuca to najlepiej zachowane zabudowania muzułmańskie na Sycylii, Składa się na nią 7 bardzo wąskich i krętych zaułków, które łączą się ze sobą. Można tu znaleźć bardzo małe, dwupoziomowe domostwa, pod którymi wydrążono tunele, tworzące jakby podziemne miasto, a powstałe po wydobyciu materiału skalnego na budowę domów.

Kręcę się po krętych uliczkach, wiele budynków zostało odrestaurowanych, czasami wydaje mi się, że są nieco zbyt odnowione... Ale całość robi naprawdę ciekawe wrażenie. Wyżej dochodzę do Chiesa Madre, strome schody prowadzą do  wysokiego, okazałego - i zamkniętego kościoła, za którym rozpościera się w dole krajobraz, otaczający wzgórze. Jeszcze wyżej jest spory plac, a dalej, na  końcu wzgórza, na najwyższym jego szczycie jest Belvedere (co oznacza Piękny widok) - postawiono tu kolumnę, za którą znajduje się punkt widokowy.

Wieje okropnie i nie jest za ciepło, więc zbieram się do powrotu. Jeszcze błądzę trochę po krętych uliczkach, a przed odjazdem schodzę ulicą w dół od przystanku, gdzie już wcześniej zauważyłam spore jezioro. Okazuje się, że jest to Lago Arancia - czemu tak, nie wiem, ale taki spory kawałek wody to na Sycylii raczej rzadkość... Wracając jestem w autobusie sama, kierowca pyta mnie, na którym przystanku chcę wysiąść, dzięki temu nie musi jechać pełną trasą...

on 28 wrzesień 2018
Odsłony: 73

You have no rights to post comments