I znów Trapani i moje nowe mieszkanko na Placu Lodowym

W Trapani Gianni pobrał mnie z przystanku, żeby zawieźć mnie do mojego nowego mieszkania, ale kiedy jechaliśmy w kierunku zachodnim - w stronę końca świata - okazało się, że moja walizka przebywa po zupełnie innej stronie miasta, więc zawróciliśmy (dużym kołem). Potem okazało się też, że są problemy z internetem, a więc pojechaliśmy do mieszkania - za chwilkę będę achać - i znów zawróciliśmy do mieszkania Lilian i Gianniego, gdzie czekałam na rozwiązanie sprawy z internetem. Potem w końcu udało się rozwiązać problem internetu i już piechotą wróciłam do mojego nowego domu (znów na koniec świata...) Szłam znanymi mi uliczkami Starego Miasta, a wydawało mi się, że zmieniło się tu, że wciąż znajduję coś nowego...

Mieszkam przy Piazzetta del Ghiaccio, czyli placyku lodowym. Miejsce niesamowicie nastrojowe (czytaj: klimatyczne). Kto zna Trapani, znajduje się tuż za Piazza Jolanda (gdzie pizzeria Jolanda i gdzie restauracja Antichi Sapori). Placyk malutki, nieco zaniedbany, mało turystyczny. Mieszkanie na trzecim piętrze (nie wspomnę, że bez windy) i do tego schody wąskie, wysokie. Gianni z trudem wniósł moją walizkę na górę. Mieszkanko urocze, zrobiłam zdjęcia, ale nie oddają tego uroku. Ale nie o to chodzi, ważne, co dookoła... Za oknem sypialni mam dach starej, nieczynnej już wytwórni lodów. A dalej jest morze... Z saloniku widok na Erice nad domami, i morze...
Ale najlepszy jest taras. Trzeba na niego wejść jeszcze wyżej i nie każdemu na to pozwalają... Nie wiem jak to opowiedzieć... Widok z tarasu jest niesamowity! Jutro tam wejdę i będę pstrykać, i pstrykać...

Żeby nie było idealnie, chyba ten internet nie jest za mocny... Ale co tam, z takim widokiem damy radę ;)

on 23 kwiecień 2015
Odsłony: 299

You have no rights to post comments