Zafferana Etnea, jak doznałam szoku, i co robić dalej

Kiedy jechałam pociągiem dziwiłam się, że zrobiło się płasko. Etna znikła. Po prostu jest chmura i tyle. Gdzie indziej jest słońce, niebieskie niebo, a tam gdzie powinna być Etna jest chmura. Nie, to nie erupcja, ta się skończyła już jakiś czas temu. Pogoda taka jakaś. Ale siedzę na ławce na tarasie i wydaje mi się, że ławka co jakiś czas się buja...

Pochodziłam po mieścince i doznałam szoku: przed Duomo - wielkim, piekny kościołem z szerokimi pięknymi schodami na dużym placu zatrzymał się autobus i wysiadły z niego ... gołe dziewczyny. To znaczy, może nie do  końca gołe, bo w kostiumach kąpielowych (bikini) i na wysokich obcasach, jak na wyborach miss. Ustawiły się na podwyzszeniu (na przeciwko katedry!) i pozowały do zdjęć. Trwało to krotko, bo za chwilę rządkiem wróciły do autobusu. O co chodziło? Nie mam pojęcia...  

Jutro mam zamiar pojechać na wycieczkę na Etnę. Alberto mówi, że lepiej jutro niz pojutrze, bo pogoda jest jutro pewniejsza. Zastanawialiśmy się, jaki rodzaj wycieczki wybrać. Można się umówić z przewodnikami wulkanologicznymi, tymi prawdziwymi, co na Etnie pracują, oni prowadzą na zamówienie wycieczki na sam wierzchołek, najwyżej jak to tylko możliwe. Taka wycieczka podobno jest o jakieś 20 euro droższa od typowej (kolejka - jeepy - przewodnik). Ja bym sobie na taką pozwoliła, bo na czym jak na czym, ale na wycieczkach nie mam zamiaru oszczędzać (za to jeszcze do tej pory ani raz nie jadłam w żadnym lokalu...). Jednak z tego co zrozumiałam, taka wycieczka wymaga dużej sprawności fizycznej, w końcowym etapie trzeba się ostro wspinać. Stwierdziłam, że to nie na moje możliwości. Pewnie bym zacisnęła zęby i wlazła, ale jak by nie? Zamówić taką ekstra wycieczkę i potem nie dać rady? Wyprowadzić w pole fachowców? Lepiej nie, do tego nie wiadomo co mój kręgoslup by na to powiedział... Dlatego chcę po prostu typowo: wjechać kolejką, potem jeepami, a potem połazić tam, gdzie się da.

OK, ale jest problem, bo z Zafferany nie ma autobusu do kolejki... Alberto mówi, że to nie problem, że może zabiorę się z kimś z gości, a jak nie, to on mnie podrzuci... Jejku, ja wolę dawać sobie sama rady, ale skoro tak... A pytam, jak wrócę? - A, to w ogóle nie problem, wszyscy stamtąd wracają, poproszę kogoś, żeby mnie podrzucił... Hm...

Będę tu trzy noce - jutro wycieczka, pojutrze sama nie wiem, pewnie pokręcę się w okolicy, a przecież mogę po prostu nic nie robić :)

on 11 czerwiec 2016
Odsłony: 641

You have no rights to post comments