Dzień czternasty, nie zapomnicie naładować baterię w rowerze przedwycieczką! ...

Dziś jest ładny dzień, chyba też cieplej niż wczoraj. Chciałam wyjechać jak najwcześniej, oczywiscie, nie skoro świt. Nagle rano sobie przypomniałąm, że wczoraj po powrocie z wycieczki... zapomniałam podłączyć rower do ładowarki! Szczęście, że przypomniałam sobie o tym koło 8 rano a nie tuż przed wyjściem! Jest teraz 10 a ja mam 95%, jakoś dziś ładuje się powolutku, muszę mieć sto procent żeby nie ryzykować problemów.

Prawdę powiedziawszy, czuję się zmęczona, dziś też jakoś nie mogłam spać w nocy, nie wiem czemu - odkąd tu przyjechałam, spałam doskonale. No ale to mój ostatni rowerowy dzień, wieczorem jadę do miasteczka oddać rower, zrobić zakupy na jutro, bo czeka mnie pół dnia podróży do domu - ok wpół do drugiej mam samolot do Katanii, tam 6 godzin i lot do Warszawy wieczorem. Juz przestałam kombinować, jak tu wyskoczyć do centrum Katanii, bo jazda do miasta z walizką, szukanie przechowalni i tak dalej, żeby tam spędzić półtorej godziny  i wracać, jednak to chyba ponad moje siły. Dlatego nastawiam się na odpoczynek na lotnisku, może ostatnie zdjęcia, poczytam książkę, jakoś minie. Ale to jutro.

Myślałam, jak wrócić z miasteczka po oddaniu roweru - jest autobus, mogłabym wrócić autobusem, ale Giuliana obiecała przyjechać po mnie, więc nie muszę myśleć o tym, żeby zdążyć.

Za chwilę ruszam - chcę dokończyć wczorajszą trasę, ale pojadę nie na północ do miasteczka, ale przez Scauri. Tylko nie tą drogą co za pierwszym razem, ale w górę, do Rekkale i potem przez Kanię do Khamma, żeby dotrzeć do Arco dell'Elefante i tamtych okolic no i nie wyczerpać baterii do końca. Jak wrócę - jeszcze nie wiem, górą albo przez miasteczko - w tym ostatnim przypadku jakby się bateria kończyła mogę od razu zostawić tam rower. Jest 98 %, więc za chwilę będzie można ruszać, mam nadzieję, że nie zrobi się za gorąco...

on 06 październik 2018
Odsłony: 51

You have no rights to post comments