Castello Brandolini, w niedzielę, latem 1976

grupoweJest niedziela rano, słońce mocno świeci, zapowiada się piękny dzień. Na zamku panuje cisza, wszyscy jeszcze śpią, kiedy wstaję z mojego dużego łóżka w zamkowej alkowie i zbieram się do wyjścia. Zakładam szorty, biorę ze sobą lekki plecaczek, pakuję dwie bułki z wczorajszego śniadania, butelkę wody, foliowy płaszcz przeciwdeszczowy. Moje współlokatorki śpią kiedy cichutko wychodzę, wspinam się po zamkowych stromych schodach na górę, otwieram ciężkie drzwi na dziedziniec. Castello Brandolini jeszcze śpi, ale świat już się obudził, śpiewają ptaki… (czytaj dalej)

You have no rights to post comments