IMG 20240306 194614

Przyleciałam pół godziny przed czasem, ale zanim znalazłam się w hali przylotów minęło trochę czasu. Wychodząc zobaczyłam uśmiechnięte buzie moich przyjaciół. Już jadąc do Seriate, gdzie wynajęli mieszkanko w małej willi wymienialiśmy wiadomości - co nowego, jak się macie, come va... Przyleciałam wieczorem, najchętniej jak w domu, nie jadłabym już nic, ale z nimi tak się nie da, choć bardzo się starają mi dogodzić, starają się pamiętać jakie mam zwyczaje, co zazwyczaj jadam, itp. No ale co zrobić, oni jadają sporo na kolację, a ja na śniadanie, czyli wszystko na odwrót...

Wracając do kwestii wiosny, no cóż, w tym roku to jest bardziej przedwiośnie. Zapowiadają deszcz, temperaturę poniżej lub niewiele ponad 10 stopni... Byle nie lało... Jutro zwiedzamy Bergamo (byłyśmy tu z Alką w 2011 roku, po drodze na i z Lampeduzy. Wówczas miała przyjechać Anna i pokazać nam swoje miasto ale się nie udało, bo trafiła jej się znienawidzona migrena.  Jutro będzie drugie podejście :)

Opublikowano: 10 marzec 2024
Odsłony: 14

Z Seriate, gdzie nocujemy wybraliśmy się autobusem do Bergamo, tak wygodniej, bo problem z parkowaniem na Starym Mieście. W 2011 roku z Alką kręciłyśmy się po mieście i zupełnie przypadkiem trafiłyśmy na kolejkę linową do Bergamo Alta, gdzie mieści się stare miasto. Teraz autobus wwiózł nas na samą górę. Trafił nam się słoneczny choć chłodny dzień. Jak miło chodzić po własnych śladach... Znów prócz budowli przyciągają mnie kolorowe wystawy ze słodyczami czy innym jedzeniem, piękne jak obrazy w galerii :)

Trochę mnie ssie w dołku, bo im wystarcza na śniadanie kawa i parę herbatników, a ja po moim cappuccino po pewnym czasie muszę coś konkretnego zjeść. Tymczasem nie zorientowałam się i wyszłam z domu tak naprawdę bez śniadania... Dałam jednak radę i nie padłam do ich pory obiadu, koło 13, kiedy zatrzymaliśmy się w bardzo sympatycznej restauracji w Bergamo Bassa. Byłam zbyt głodna, żeby pstryknąć to co jadłam ...

Po obiedzie Nino wrócił do domu a po nas z Anną przyjechał jej kolega z dzieciństwa, który pokazał nam jeszcze trochę Bergamo, obwiózł też dookoła, na wzgórza, a potem jeszcze ciekawe było, jak zawiózł nas do dzielnicy, gdzie wciąż stoi dom, wybudowany przez ojca Anny... Opowiadali o dzieciństwie, wspominali dawne czasy i znajome miejsca i to było jak podróż w czasie...

Opublikowano: 17 marzec 2024
Odsłony: 25