Taka sobie spokojna niedziela - rano pochodziłam trochę po starym mieście, po lungomare (bulwarze) obwerwowałam takie niedzielne tłumki...:

Potem, jak zamierzałam, wybrałam się do wybranej zatoczki, Cala di Porto Verde. Fale nie były takie silne jak przedwczoraj, ale morze spokojne nie było, więc pływać było trochę trudniej niż zwykle, szczególnie na plecach, bo nie wiedziałam, czy nie wyląduję na skałach wąskiej zatoczki. Udało mi się podejrzeć trochę małych rybek, no a potem miałam kolizję - wpadłam stopą na podwodną skałę i wybiłam sobie palec od nogi...

Zlamany chyba nie jest, choć wiem, że nawet jakby był, to się z tym nic nie robi. Zrobił się fioletowy a mnie zmroziło na myśl, co będzie dalej. Jutro chciałabym pojechać do Polignano a Mare i trochę liczę na wycieczkę łodzią, tu palec nie stanowi problemu, no ale choć miasteczko jest nieduże to chciałabym trochę pochodzić i  pooglądać, no i do dworca dojść i wrócić. No, ale do wieczora nic strasznego się nie dzieje, bardziej chyba już nie spuchnie, więc  mam nadzieję, że da się chodzić.

Opublikowano: 03 październik 2021
Odsłony: 2