Siedzę na lotnisku w Modlinie, jak narazie procz maski nie ma zadnej kontroli w kierunku covidu, nikt nie sprawdza nic procz biletu. Zobaczymy co dalej. Lece z walizka i tzw malym bagazem ( mały trekingowy plecak), jakos calkiem nie moglam sie pomiescic... Jest wyjatkowo cieplo u nas rano, a co dopiero bedzie w Bari.,. Dzis ma byc najcieplej, pozniej niestety pogoda ma sie popsuc, ma padac i temperatury tak 22-23 stopnie nie wiem jak z plywaniem bedzie...

Opublikowano: 27 wrzesień 2021
Odsłony: 4

Mimo prognoz, według których dzisiaj powinno być upalnie i słonecznie, jest raczej ciepło, ale niebo zachmurzone... Czy to znaczy, że pogoda się popsuje wcześniej, niż przepowiadają prognozy? Nikogo na lotnisku ani w samolocie nie interesował ani mój green pass, ani wypełnione formularze...

Wymyśliłam sobie, że nie spiesząc się pojadę autobusem miejskim z lotniska na dworzec, przyjrzę się miastu, zanim tu wrócę na dokładniejsze zwiedzanie no i przy okazji zaoszczędzę odrobinę, bo zamimast 5 euro za pociąg lub 4,50 za Shuttle zapłacę tylko 1,60 za bilet autobusowy. No cóż, pomyliłam się w tych planach, jedyne co się udało, to zaoszczędzić i to jeszcze więcej: okazało się, że nieprawdą jest to, co przeczytałam w przewodniku, kierowca nie sprzedaje biletów, a ja znalazłam się w autobusie po dłuższym oczekiwaniu i nie miałam biletu... Już miałam wysiadać (w tłumie i z walizką), kiedy jakieś miłe panie dały mi skasowany bilet, chciałam zapłacić, ale nie chciały pieniędzy...

Natomiast kompletnie nie zobaczyłam miasta, bo raz że w autobusie było pełno, a dwa, choć siedziałam przy oknie (z nogami na walizce...), to na oknie były podobno nalepione reklamy, których nie widać było od wewnątrz, za to były na oknie drobne wzorki przez które prawie kompletnie nic nie było widać. Autobus jechał długo, siedziało się niewygodnie i trochę pożałowałam mojego wyboru.

Kupując bilet na pociąg do Monopoli zapytałm kiedy i skąd najbliższy pociąg i dokąd dalej jedzie. Pani mi powiedziała, że z pierwszego peronu i już nie pamiętam dokąd. Wsiadłam, a później konduktorka mi poradziła, żeby na następnej stacji się przesiąść, bo ten pociąg zatrzymuje się na wszystkich stacjach i jedzie dużo dłużej od pociągu, który jedzie do Lecce, który będzie w Monopoli pół godziny wcześniej. Tak zrobiłam, i już niedługo na dworcu spotkałam się z Luzią :)

 

Opublikowano: 28 wrzesień 2021
Odsłony: 3

Luzia, sympatyczna dziewczyna, właścicielka mojego mieszkania (MeLu Home, możecie znaleźć  na Airbnb) czekała na mnie przed dworcem i już niedługo kluczyłyśmy w labiryncie białych uliczek starego miasta Monopoli. Oj, będzie się trzeba nauczyć jak wrócić do domu kiedy z niego wyjdę :)

Moje mieszkanko mieści się na pierwszym piętrze, niewysoko, ale trzeba tu wejść po stromych schodach, pocieszałam się wciągając walizkę, że czeka mnie tylko jeszcze schodzenie z nich z walizką za dwa tygodnie i jeden dzień, bo bez walizki to żaden problem :) Mieszkanko jest nieduże, ale bardzo wygodne i ładne, na podłodze leżą kamienne płyty, a sufit jest również wykończony tak, jak podcienia z kamienia na starym mieście. Mam kuchnię połączoną z jadalnią z kanapą i sypialnię, a także dwie małe łazienki i dwa małe balkony. Myślę, że będzie mi tu dobrze...

Opublikowano: 28 wrzesień 2021
Odsłony: 3

Rano wybrałam się na większe zakupy, wczoraj próbowałam to zrobić, ale znalezienie jakiegoś większego sklepu w pobliżu naprawdę nie jest łatwe. Wczoraj udało mi się jedynie kupić kawę i mleko no i amaretti do kawy :). Dziś idąc i rozglądając się zauważyłam jakąś panią z zakupami w reklamówkach z Carefura. Nie to, żebym marzyła o tym właśnie sklepie, ale lepszy taki niż nic. Więc poprosiłam o wskazówki, jak go znaleźć, było skręcić w lewo, potem w prawo potem i  potem i potem, jak zwykle za chwilę przestałam łapać o co chodzi, ale podziękowałam i poszłam w tym pierwszym kierunku...

Najpierw doszłam do plaży, tej najbliżej, przy Porta Vecchia. Nie wyglądało to zachęcająco, jakoś tak  ponuro, ktoś tam się kąpał, ale czy ja się zdecyduję? Potem kluczyłam, zobaczyłam reklamę jakiegoś innego supermarketu, ale wcale go nie znalazłam, postanowiłam wrócić bliżej domu i niemal na jakimś podwórku znalazłam Carefour... Dzięki temu mam co jeść na najbliższe dni, jeszcze tylko owoce no i jakaś oliwa w małej butelce by się przydała...

W południe zrobiło się troche ładniej, pokazało się słonko, więc postanowiłam wypróbować tę plażę... I było super, bo choć woda idealnie ciepła nie jest, to da się pływać, na plaży tłumów nie ma, a potem słonko zrobiło się bardziej energiczne :) Popływałam z godzinkę, poleżałam z kwadrans i postanowiłam wrócić do domu i coś zjeść, aż tu nagle zwróciłam uwagę na bar przy Porta Vecchia - różnych barów jest tu pełno, ale ten oferuje moje ulubione tak zwane puchary z owocami morza! No więc natychmiastowa decyzja i dzisiejszy obiad to smażone kalmary... I z pewnością wrócę tam nieraz!

Opublikowano: 28 wrzesień 2021
Odsłony: 3

Po południu wyszłam z myślą, żeby trochę zorientować się w plątaninie uliczek, a także chciałam znaleźć jakiś inny większy sklep, żeby dokupić to, czego mi brak. Co z tego wynikło? Może zacznę od końca: chodziłam tak jakieś trzy, cztery godziny i nie znalazłam po prostu żadnego, ale to żadnego sklepu! Owszem, bywają nieczęsto małe sklepiki (mówię o spożywczych), takie jak sklep z serami czy z wędlinami i mięsem, a także takie z tutejszymi specjałami. Ale ja potrzebowałam jakiegoś zwykłego supermarketu, gdzie mogłabym kupić na przyklad małą butelkę oliwy, długopis, coś na śniadanie... Po raz kolejny się dziwię, jak oni to zorganizowali... U nas takie sklepy są dosłownie co dwa kroki. Wiem, tutaj to nie u nas, zwyczaje są różne, ale ten akurat jest bardzo, bardzo niewygodny.

planDruga sprawa, że usiłując połapać się w kierunkach w okolicy domu najpierw - kiedy postanowiłam pójść trochę dalej, wciąż niechcący wchodziłam na moją ulicę, nawet, jak mi się wydawało, że jestem już w całkiem innej części miasta. Potem, kiedy chciałam już wrócić, wciąż dochodziłam gdzieś dalej, ale nie tam, gdzie mi się wydawało. Jakby to stare miasto co chwilę zmieniało kształt... Może to dlatego, że jeśli popatrzeć na plan, to stare miasto ma kształt odrobinę podobny do koła, więc idąc niby prosto wciąż kręcę się w kółko...

I jeszcze to słońce: wstrzymywałam się wcześniej ze zdjęciami, bo czekałam, aż sfotografuję te miejsca w ładnym oświetleniu, ale choć słonko już całkiem energicznie świeci, to oświetla szczyty domów i najczęściej nie dociera w uliczki... No to wzięłam się za pstrykanie, co robić...

Dotarłam do tego słynnego miejsca z łodziami - Porto Vecchio, którego zdjęcie kiedyś tak mnie zachwyciło, że postanowiłam tu przyjechać. Zaintrygowała mnie katedra, wciśnięta między uliczki, z ostrą bramą, którą trudno zobaczyć w całości, a już objąć w kadrze, prawie się nie da. Tuż pod jej szczytem, prawie w niebie, umieszczony jest obraz Matki Boskiej.

Po powrocie do domu sprawdziłam prognozy i z radością odkryłam, że zlitowały się i odsunęły gdzieś tam na dużo później zapowiadane wcześniej deszcze. Zastanawiam się, czy nie warto byłoby pomyśleć o jakiejś krótkiej wycieczce, może Ostuni? Chciałabym jutro wypróbować trasę od domu do dworca, no i koniecznie informacja turystyczna, gdzie muszę się dowiedzieć, jak to jest z tym dojazdem do Alberobello... 

Opublikowano: 29 wrzesień 2021
Odsłony: 3