Wieczór na Ortigi (Siracusa)

Ortigię już odwiedziłam w 2007 roku, była to bardzo krótka wycieczka z Noto, gdzie się zatrułam i spędziłam pół dnia na ostrym dyżurze. Później wracając do ostello z przykazaniem, aby pozostałą część dnia leżeć, skręciłam w stronę przystanku i pojechałam do Syrakuz. Tam, słabiutka, poszłam prosto na tę niezwykłą wyspę.

Dziś wróciłam na Ortigię. Mam wrażenie, że ktoś tu się nieźle napracował. Wiele kamieniczek jest odremontowanych, nie widać już tyle odrapanych, walących się domów. A Piazza Duomo jest nadal przepiękny... Na Ortigi postanowiłam wreszcie coś porządnego zjeźć. Miała to być jakaś stylowa knajpka, na świeżym powietrzu. Trochę się nachodziłam, bo większość to były drogie restauracje, ja chciałam jakąś trattorię, i do tego, żeby była nastawiona na ryby. I znalazłam! Bliziuteńko Piazza Duomo, w podwórzu, pod dachem z pnączy. Przed wejściem stoi łódź rybacka. Nazywa się to miejsce Pescamare.

Muszę powiedzieć, że tak miejsce, jak i potrawę wybrałam idealnie. Pesce spada alla marinara. Do tego pewnie nie pasuje sałatka z pomidorów, ale jak dla mnie była ok. Wielki kawał ryby w czerwonym, niesamowicie smacznym sosie...

Wracając do domu zrobiłam jeszcze kilka nocnych zdjęć Ortigi.

Potem zaczęły się schody, bo pod oknem do północy grała orkiestra... No, ale coś za coś... 

on 18 czerwiec 2016
Odsłony: 726

You have no rights to post comments