Jeszcze tydzień temu nie wiedziałam kiedy będę mogła planować moją dziesiątą podróż na Sycylię, bo czekalam na terminy ważnego wyjazdu zdrowotnego. Odkąd już wiem, że mogę jechać na Sycylię jak chciałam, jesienią, zaraz wzięłam się za planowanie i raz dwa ułożyłam program! Zarezerwowałam noclegi, nawiązałam kontakty, obserwuję ceny lotów...

Ma to być po pierwsze, jakby dokończenie poznawania Sycylii dookola - w zeszłym roku miał to być wschód, ale została mi południowa część wschodu. Tym razem więc jadę w ten wierzchołek sycylijskiego trójkąta najbardziej na wschód i na południe. Po drugie w tym roku postanowiłam zaprogramować wyjazd raczej wypoczynkowy, to znaczy, jak najmniej przenoszenia się, jak najmniej noszenia bagaży, jak najwięcej nic nie robienia. Tak jak nie umiem, a jak osoba w moim wieku powinna się nauczyć...

A więc będzie to najpierw cały tydzień nad morzem, potem 4 dni w Modice, i na koniec dwa w Katanii przed odlotem. A dokładniej to wygląda tak:

27 września, środa rano przylot Wizzairem do Katanii (wrr, nie lubię wizzaira, drogo!)
- prosto z lotniska autobus AST do Donnalucaty
- Donnalucata B&B Micenci - 3 noce (27 - 30 września). Plaża, miasteczko rybackie, wycieczka autobusem do Scicli

30 września autobus do Pozzallo, stamtąd do Reitani (autobus albo nawet taksówka...)
- Reitani 5 nocy (30 września - 5 października) - Casale Scirbia, domek tuż przy granicy Riserva Vendicari, 10 minut piechotą od plaży. 
- wycieczki piesze po rezerwacie Vendicari, rowerem po okolicy, wycieczka do Marzamemi itp, pływanie, snorkling. A jeśli będzie lało to sama nie wiem;)

5 października autobus do Modiki, tam Modica Old Town Rooms - pokój ze śniadaniem
- 4 dni, od 5 do 9 pażdziernika - Modica, zachwycanie się miastem
- wycieczki do Ragusy, Noto (już byłam, ale chętnie wrócę)

9 października autobus do Katanii, tam 2 noce, prawdopodobnie u Arianny, jak w zeszlym roku
- 2 dni, od 9 do 11 października. Chętnie z Katanii zrobiłabym wycieczkę do Caltagirone,poza tym nie będzie wiele czasu bo:
- 11 października po południu samolot wizzair do W-wy.

Jeśli chodzi o moją niechęć do wizzaira, to z tego powodu początkowo myślałam, żeby choć przylecieć ryanairem do Trapani, ale w ten sposób miałabym na wschód ze 3 noce mniej. Więc w końcu machnęłam ręką - będzie co będzie, damy radę i z wizzairem! 

Opublikowano: 06 luty 2017
Odsłony: 227

Zaplanowałam loty wizzair, zgodnie z ich rozkładem lotów, który systematycznie sprawdzam, licząc na to, że horrendalne ceny biletów spadną. Z różnych względów jednak te terminy - czyli środa 27 września wylot i 11 października, też środa powrót - uznałam za najlepsze. Bo też wizzair lata w środy i niedziele do Katanii. Tak, lata - nie lata, tylko latał! To znaczy, postanowił od lipca latać zamiast w środy to w czwartki. No i szok! Co robić?

Juz miałam pisać do noclegów, żeby się dowiedzieć, czy to nie będzie problem, jak przesunę pobyt o dzień. Ale nie chcę mieszać - a jeśli wizzair potem znów coś zmieni? Do tego jeśli przesunę Donnalucatę o dzień, to zmieniać miejsce będę w niedzielę, a kto wie czy w niedzielę AST (autobusy) jeździ na tamtych trasach... A jak nie, to jak dojadę do Vendicari? Zrobiłam więc rozeznanie w cenach i możliwościach innych linii.

No i wychodzi, że mogłabym polecieć Alitalią z przesiadką w Rzymie. Plusy: wybierając taryfę economy (ale nie light) mam w cenie walizkę 23 kg, bagaż podręczny 8 kg. W Rzymie czekam godzinę. Loty są codziennie, więc nie ma strachu, że coś odwołają. Mogę ew. polecieć tam w środę, a wrócić na przykład w czwartek czy piątek. Wszystko fajnie, tylko że to kosztuje 1050 zł... Kupa kasy... Taniej taryfą light, ale to bez walizki, a ja na dwa tygodnie bez walizki nie pojadę i już. No ale wizzair, oprócz problemu z dniami i mniejszą pewnościa że coś się nie zmieni, oferuje loty najprawdopodobniej za  co najmniej 800 zł z walizką. Różnica 250 zł jest spora. Ale nie wiem oczywiście, jaka będzie cena ostateczna - może wyższa, a może nieco (niewiele) niższa. I teraz główkowanie: co robić?

Ja po prostu nie rozumiem jak można tak traktować klientów: jeśli się już ogłosi rozkład lotów i ludzie kupują bilety (ja jeszcze nie kupiłam, ale wiele osób z pewnością kupiła) to nie powinno się tego zmieniać!

Opublikowano: 13 maj 2017
Odsłony: 176

Miesiąc  obserwowania, przemyśleń i jest decyzja. Wybieram Alitalię. Co prawda w tej chwili bilety na wizzair mogłabym kupić za 850 zł (choć wcale nie uważam, żeby to było tak tanio) ale kompletnie mi nie pasuje ten ich czwartek. A ponieważ Alitalia lata co dziennie, nie muszę się trzymać konkretnego dnia tygodnia, no i w ten sposób postanowiłam, że wyruszę w podróż dzień wcześniej, czyli 26 września i będę o jedną noc dłużej w Donnalucata, a wrócę dwa dni później, czyli 13 października i będę 4 noce w Katanii. Z oboma noclegami sprawa została ustalona.

Bilety kupię niedługo, ale nie muszę się spieszyć - te bilety na Alitalia kosztują cały czas tyle samo i miejsca są. I jeszcze moje dzieci kochane zrobiły mi prezent na urodziny i zafundowały dofinansowanie do biletów!!! Czyli, sprawa ustalona. Nie będę się martwić ciężarem walizki ani tym, czy czasami nie odwołają lotu i wszystko się zagmatwa. Odpukać oczywiście, bo przecież wszystko może się zdarzyć, nawet w Alitalii, która to firma ponoć jest na skraju bankructwa... No ale ja w bankructwo takiej dużej państwowej firmy nie wierzę.

Opublikowano: 10 czerwiec 2017
Odsłony: 122

Bilety na samolot kupione! Tak jak postanowiłam, kupiłam bilety Alitalia z przesiadką w Rzymie. Wylot 26 września, wtorek, powrót 13 października, piątek. Po drodze mam godzinę w Rzymie, to powinno spokojnie wystarczyć na przesiadkę, tym bardziej, że bagaż nadam w Warszawie i odbiorę w Katanii, i z  powrotem na odwrót :) No, a jakby pierwszy samolot się spóźnił, to drugi powinien na mnie poczekać.

Czemu kupiłam tak późno - wybrałam loty już dawno, a kupiłam dopiero teraz - no bo w Alitalia te loty są codziennie, loty na trasie Rzym Katania trzy razy dziennie i jeden samolot Warszawa Rzym, cena raczej stała w mojej taryfie (ekonomiczna, nie ekonomiczna lignt). No więc stwierdziłam, że nie ma sensu spieszyć się z zakupem i wydawać ponad 1000 zł na kilka miesięcy do przodu. A nuż coś się wydarzy i na przykład nie będę mogła polecieć, bilety nie podlegają zwrotom i szkoda takiej sumy. Co prawda, w tej taryfie jest możliwość zmiany rezerwacji, nie znam warunków, no ale nie miałam powodu żeby się spieszyć. Sprawdzałam tylko co kilka dni czy nie ma jakichś zmian.

No i kilka dni temu zauważyłam, że co prawda w moje dni jest wszystko jak było, ale dwa dni później (czwartek 28 września) ceny biletów się podwoiły! Więc na wszelki wypadek postanowiłam kupić. Nie obyło się bez problemów - pierwszego dnia za żadne skarby świata system nie chciał przyjąć moich kart, ani też karty mojej córki, nie mówił dlaczego, tylko cały czas: wpisz jeszcze raz dane karty! Następnego dnia miałam już zamiar do nich dzwonić, ale przyszło mi do głowy, żeby wpisać imię i nazwisko dużymi literami - i przyjęlo! To jakaś paranoja, no ale ważne, że się udało.

Lecę z Okęcia, w środku dnia, mogę mieć walizkę 23 kg i podręczny bagaż 13 kg, więc wszystko jak chciałam. Potem autobus do Donnalucaty i cały tydzień nad morzem :) Ciekawe jak się Etna zachowa z okazji mojego przylotu...

Opublikowano: 07 sierpień 2017
Odsłony: 177

No, i okazuje się, że miałam nosa, żeby kupić już te bilety: dziś (ciut ponad miesiąc do wyjazdu) widzę, że cena biletu powrotnego wzrosła o 100 zł...

Opublikowano: 21 sierpień 2017
Odsłony: 110

Linia autobusowa AST podała wreszcie rozkład jazdy tzw zimowy, który będzie obowiązywał od połowy września. Więc postanowiłam posprawdzać jak to wygląda jeśli chodzi o moje przejazdy. No i... tak sobie... Nie ma problemu z dojazdem z lotniska w Catanii do Donnalucaty, jest bezpośredni autobus z lotniska, 45 minut po przylocie, więc powinno być bez problemów, nie jest to ostatni autobus, więc nawet gdyby było spóźnienie, jest jak dojechać.

30 września z Donnalucaty muszę się dostać do Pachino albo do Marzamemi (a stamtąd do San Lorenzo, to pewnie już taksówką). Szukałam na przeróżne sposoby, i jedyne co mogę zrobić, to pojechać z Donnalucaty autobusem o 10 do Modiki, tam będę ok. 11, i stamtąd mam autobus do Pachino (który jedzie do Marzamemi) o 13.40. i jest na miejscu ok. 16. Problem jest tylko z tym, co robić w Modica z bagażem przez dwie i pół godziny... Może sycylijskim zwyczajem da się gdzieś przechować bagaż - jakiś bar może. Bo tak siedzieć z walizką i czekać tyle czasu trochę mi się to nie podoba. Ale innego wyjścia nie ma. Szukałam innego połączenia - nic się nie daje, również pociągiem... Calma, nie ma się co przejmować, będzie co ma być...

Kupiłam wodoszczelne etui na komórkę, podobno można z tym pływać. Na razie zrobiłam próbę wodną i działa. Dzięki temu mogę pójść na plażę, wykąpać się, robić zdjęcia i nie bać się o swoje rzeczy. W etui zmieści się komórka, klucz, dowód, banknoty. A najlepsze, że telefon w tym etui działa i reaguje na polecenia, telefonować pod wodą nie mam zamiaru, ale można robić zdjęcia!!! To mi się bardzo spodobało, bo zdjęcia z komorki, choć dla mnie nie to co z aparatu, ale z pewnością są lepsze niż zdjęcia z mojego podwodnego aparaciku... Z aparatem fotograficznym nie zaryzykowałabym zanurzyć się (tym normalnym, nie podwodnym), ale komórka to tylko komórka...

Opublikowano: 02 wrzesień 2017
Odsłony: 111

Zaczynam na poważnie przygotowania. Najważniejsze, skontaktowałam się z Antoniem z Donnalucaty, już wiem na jakim przystanku mam wysiąść, jest to podobno 200 m od B&B, a Antonio będzie na mnie czekał na przystanku. A jeszcze ważniejsze - nie będę musiała brać taksówki z Marzamemi do Casale Scirbia w San Lorenzo, gdzie będę spać potem - Salvo przyjedzie po mnie do Marzamemi i nawet (sam zaproponował!) podjedzie ze mną do sklepu żebym mogła zrobić jakieś zakupy! Zamówiłam wygodny rower do zwiedzania okolicy.

W Modica z kolei udało mi się umówić tak, że po przyjeździe jedynym autobusem, który tam jest o 9.30 - potem już nic - będę mogła zostawić walizki do czasu, kiedy można się zameldować w swoim pokoju. Niby, to powinno być normalne, skoro check-in jest dopiero od 16, ale i tak wolę być wdzięczna, że się udało :)

Kupiłam tradycyjnie toruńskie pierniki na prezenty, oddałam do naprawy walizkę i tak dalej, jak to przed podróżą. Dobrze, że nie lecę Ryanairem, który w tej chwili odwołuje kilkadziesiąt lotów dziennie - denerwowałabym się, czy nie trafi na mój. I co wtedy? Przecież odszkodowanie nie załatwia sprawy! Wolę nie myśleć o tym, że podobno Ryanair kupuje bankrutującą Alitalię - mam nadzieję, że jeszcze nie teraz...

Opublikowano: 18 wrzesień 2017
Odsłony: 109

Ja wiem, że jadąc na Sycylię proszę o niezbyt upalną aurę, żeby dało się dużo chodzić i nie zamęczyć, ale bez przesady!!! Cały tydzień będę nad morzem, a tu mi prognozy pokazują 23 stopnie... Proszę mi nie robić kawałów! To nie Bałtyk, woda ma być ciepła i słonko ma grzać jak będę na plaży w Donnalucata i w San Lorenzo, bo chciałabym pływać i pływać i pływać!!! Ja wiem, że tu u nas za 23 stopnie to byśmy dużo dali, ale jak na pływanie to za mało!!! Bez przesady, ale co najmniej 25 stopni i ciepła woda musi być!!!

Opublikowano: 22 wrzesień 2017
Odsłony: 131

No to mam pecha! Żeby na trzy dni przed wyjazdem tak się przeziębić... Dziś zwlokłam się i wstępnie spakowałam, czyli wrzuciłam różne rzeczy do walizki a inne poprałam i teraz znów leżę. Gadać szkoda! Pojutrze lecę, muszę mieć siły, nie dość że tam nie jest wystarczająco upalnie na kąpiele, to jeszcze ja taka zagrypiona! Przypomina mi się, jak jadąc na Wolontariat na Lampeduzie przeziębiłam się strasznie i chorowałam na Linozie. Chodziłam tam po wulkanach z gorączką i pokazowym kaszlem, no bo jak spędzić dwa dni na Linozie - w łóżku... Teraz mam nadzieję, że dojadę do Donnalucaty już pod koniec chorowania, więc jakoś tam sobie poradzę, poza tym będę tam cztery dni, i postanowienie, że ma być na luzie...

Ale przyznacie, że pech...

Opublikowano: 24 wrzesień 2017
Odsłony: 124