Powiedział Peppe... ;)

Peppe

Peppe, kiedy po raz pierwszy się zobaczyliśmy, zapytał, gdzie bym chciała się wybrać. Powiedziałam, że wszędzie. A on na to: a ile masz miesięcy czasu?

Kiedy dowiedział się, że mam stronę Jedziemy na Sycylię, wykrzyknął: to musisz zmienić nazwę na Jedziemy na Sycylię i na Pantellerię! Na drugi dzień wersja ostateczna była – na Pantellerię i Sycylię ;)

Kiedy mu powiedziałam, że widziałam wszystkie wyspy sycylijskie, on dodał: i Pantellerię… Gdy go zapytałam, czy wychował się tutaj, odpowiedział: do 10 roku życia, potem wywieźli mnie na północ. Ja na to: na północ, czyli?... Odpowiedź: Do Trapani…

Co studiował? Prawo. Potem pracował jako adwokat w Trapani. W końcu rzucił to i wrócił na Pantellerię. Wymyślił sobie pracę: będzie oprowadzał ludzi po wyspie. „W Trapani jako adwokat musiałem kłamać. Tutaj mogę mówić prawdę”.

Czy widzieliście, żeby ktoś zatrzymał samochód, bo ulicą przebiegała jaszczurka? Ja widziałam. Peppe. Z miejsc, które odwiedzaliśmy zbierał pozostawione przez innych śmieci, plastiki.

Peppe wie wszystko o wyspie, o jej historii, prehistorii, preprehistorii. Wie wszystko o wulkanach, o składzie lawy i o tym, dlaczego właśnie taki skład. Wie o tym, co w trawie piszczy, biega, mieszka, wie jaka roślinka jest pachnąca, jaka trująca a jaka dla nas życzliwa. Wie, jakie błędy znajdują się na mapach, jakie tutejsze nazwy poprzekręcano (na przykład Punta della Polacca wcale nie oznacza przylądek Polki (bo skąd by...) tylko - nie zrozumiałam co, ale coś w tutejszym dialekcie, co miało być chyba policca czy jakoś tak).

Jest sympatyczny, wesoły, jednocześnie profesjonalny, zna wszystkie tutejsze drogi i ścieżki... (czytaj dalej - dzień czwarty)

on 06 maj 2015
Odsłony: 357

You have no rights to post comments